Oceniam www.malfoy-estate.blog.onet.pl

sobota, 28.stycznia.2012, 22:16
1. Pierwsze wrażenie.

Niebiesko-szaro-buro - mnie się podoba. Literki nijakie, więc ciężko się będzie czytać, ale dam rady.
9/10

2. Szablon.

I teraz należałoby... rozłożyć szablon na części pierwsze.
Kolory mnie urzekły, obrazek cudny. Napis: "Pieprz się to magia" absolutnie mi się nie podoba. O ile wulgaryzmy w mowie potocznej akceptuję, w opowiadaniach są dla mnie niedopuszczalne, a wstawianie ich na szablonie powinno być karane spaleniem na stosie, zwłaszcza, że wchodząc na bloga nie dostrzegłam informacji, że jest on przeznaczony dla osób dorosłych. Na literki już ponarzekałam... Może warto by było je powiększyć i zmienić kolor?
Powinno być mniej punktów, ale kolorystyka mnie urzekła.
5/10

3. Fabuła.

Fabuła wciągająca. To na pewno.Gdyby nie błędy nie sprawdzałabym ile do końca rozdziału. Ludzie się pieprzą, przeklinają i piją, a ponad to wydaje im się, że są "wielką arystokracją". Jakie to typowe dla naszego gatunku!
8/10

4. Bohaterowie.

Dracon Malfoy - wydaje mu się, że jest pępkiem świata, najwspanialszy i najlepszy, a inni nie sięgają mu nawet do pięt. Nie odpuści żadnej okazji, żeby komuś dopiec, rozpuszczony dzieciak w skórze dorosłego mężczyzny. Jego ulubione rozrywki to dupczenie się po kątach ze wszystkim co nosi spódnicę i ma czystą krew oraz upijanie się w sztok. Jest na najlepszej drodze do tego, żeby skończyć tak jak jego zhańbiony ojciec.

I mamy "przyjaciół" Dracona. Zabiniego, który ugania się za Pansy i nie do końca wiadomo co stało się z dziewczyną, z którą się ożenił. Daphne, która daje Draconowi na zawołanie. Goyla, który nic nie potrafi "wyrwać", więc potrzebna mu dziwka. Pansy... która jest dziwką, chociaż głupią, bo nie bierze za to kasy...

Wrogów Dracona, czyli Hermionę, która wszystko wie najlepiej i Rona, który jest biednym fajtłapą, a do tego zdrajcą krwi.

Rodziców Dracona, chociaż częściej czyta się o matce - arystokratce całą gębą.

I szefa Dracona, o którym niewiele mogę powiedzieć, poza tym, że z niewiadomych przyczyn broni swojego pracownika.

Pierwszoplanowa postać jest mocno osadzona i to duży plus. Są jednak bohaterowi, którzy pojawiają się "z dupy" i bardzo szybko znikają. Przeszkadza mi również to, że ta cała "młoda arystokracja" jest do siebie tak podobna. Imponuje C taki styl życia?
7/10

5. Pomysłowość.

Schematyczna nie jesteś, to trzeba przyznać. Nie uważam jednak za dobry pomysł promowania takich zachowań, jakich pełno jest w Twoim opowiadaniu. Nie rozumiesz też słowa "arystokracja", a przynajmniej tak mi się wydaje.
7/10

6. Realizacja założeń.

Twoje założenia (zachowałam oryginalną pisownię): "Blog opowiada o życiu młodego arystokraty po zakończeniu siódmego tomu, zmierza do epilogu zamieszczonego w ww. książce. Chcę podzielić się z ludźmi swoim biegiem wydarzeń. Nie robię z Draco dobrego chłoptasia, który zmienia się pod wpływem świętej trójcy. Chcę odzwierciedlić Dracona z książki - takiego złośliwego, przemądrzałego razem z g.ównami i nazbyt pewnego siebie, ale nieco zagubionego. "

Tak, FF opowiada o życiu Malfoy'a po zakończeniu siódmego tomu.
Nie, nie wydaje mi się, aby takie zachowanie Dracona doprowadziło do epilogu zamieszczonego w "Insygniach Śmierci". Już nawet pomijając styl życia młodego Malfoy'a, nawet słowem nie wspomniałaś o Astorii.
Tak, nawet bardzo dobitnie dzielisz się "swoim biegiem wydarzeń".
Tak, nie robisz z Dracona dobrego chłopca, wręcz przeciwnie.
I tak i nie, Dracon jest przemądrzały i zarozumiały, ale nigdzie nie dałaś znać, że jest zagubiony. Wręcz przeciwnie, bardzo odpowiada mu taki styl życia.
7/10

7. Poprawność językowa.

rozdział 1.
"Patrzyła na męża spod byka, uśmiechając się szaleńczo jakby knuła jakiś szatański plan." - "spod byka" mi nie tu-tu
"Lucjusz podszedł do niej i lekko pocałował, za co otrzymał cholernie piekący policzek od żony. Ta odłożyła kieliszek na komodę i czekała na reakcję męża." - skoro tak lubisz przekleństwa... Po cholerę tutaj wstawiłaś "ta"?
"Lucjusz momentalnie chwycił ją za nadgarstek, a następnie gwałtownie przybił do ściany." - "przybił do ściany" gwoździem?
"Zaczął całować jej szyję i dekolt, lekko przygryzając skórę, która mimo wszystko już nie była taka piękna i gładka jak niegdyś." - mimo przygryzania? To jakiś nowy sposób na zachowanie wiecznej młodości? Może powinnam tego spróbować?
"Gdy uścisk popuścił, ta wykorzystała okazję i odepchnęła go od siebie za ramiona. " - co Ty masz z tym "ta"?! Może byś po prostu napisała, że "Narcyza"?
"- Zgwałć mnie! – syknęła i wybiegła z pokoju, a w domu nadal unosił się jej wariacki śmiech." - i teraz mam dylemat... Można "zgwałcić" kogoś, jeśli on (w tym wypadku ona) tego chce?
"Pędziła przez korytarz, ciągle obracając się za siebie" - I dobiła do ściany. Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać.
"Lucjusz uśmiechnął się pod nosem. Tak, zaczęła się gra, w którą kiedyś grali bardzo często, tylko we dwoje." - A w obecnych czasach zwykle towarzyszyła im osoba trzecia.
"Narcyza wpadła z impetem w wysoką postać, która ni stąd ni zowąd pojawiła się dokładnie przed nią." - "w postać", to znaczy gdzie? Do brzucha (żeby nie użyć słowa na cztery litery)?
"Ich spojrzenie połączył żar namiętności i podniecenia." - A nie powinno być "spojrzenia"?
"Teraz to on uśmiechnął się demonicznie. Znajdowali się tuż przed monumentalnymi drewnianymi drzwiami, po obu stronach obstawionych wmurowanymi w ścianę filarami, prowadzącymi do sypialni. " - trudno się połapać co do czego, choć jeśli ktoś pomyśli to może zgadnie... Zamiast "obstawionych" - "obstawionymi".
"Ubrany w elegancką koszulę, spodnie na kantkę i kamizelkę, z której efektownie wisiał łańcuszek od zegarka kieszonkowego" - "wisiał efektownie"? I nie jestem pewna czy w polskim słowniku występuje wyrażenie "na kantkę", słyszałam "na kant", ale to może ja jakaś niewykształcona jestem.
"Chciał się czymś zająć, mimo że majątek rodziców pozwalał mu nie pracować całe życie. Ojciec był nastawiony do tej decyzji sceptycznie, wolał załatwić synowi godziwszą pracę u jednego ze swoich obrotnych przyjaciół." - Hmmm...
"Moi rodzice przyjechali do Was na odwiedzimy. " - "w odwiedziny"! Czy to jest w tym samym momencie kiedy Narcyza i Lucjusz... no wiesz...
"- Jesteś teraz cała mokra, mogłaś poczekać – rzucił, chociaż panna Parkinson w mokrej podkoszulce wcale nie wyglądała odpychająco, wręcz przeciwnie." - Czy ja dobrze zrozumiałam? - Pansy przyjechała w odwiedziny w podkoszulce?
"Twoja matka mówiła, iż będziesz asystentem szefa od Współpracy Czarodziejów, już za niedługo przejmiesz jego stanowisko, tak myślę!" - "szefa od"?! Na miłość Boską!
"Gadała i słodziła, młody Malfoy już zapomniał jej przeraźliwego talentu do niezamykania gęby. " - "zapomniał jej przeraźliwego talentu", a może raczej "zapomniał o jej przeraźliwym (choć to słowo mi tutaj nie leży) talencie"?
"Już niedługo, podobno nie są w stanie spłacić długów, które wykopało Ministerstwo z nie wiadomo jak zżółkniałych dokumentów." - "zżółkniałych"?, a może po prostu "pożółkłych"?

rozdział 2.

"Ślepy wzrok Dracona tkwił w egzemplarzu sierpniowego wydania Proroka Codziennego leżącego na biurku. " - Nie wiedziałam, że Draco jest niewidomy. I wiesz co, moja babcia, która jest okulistą kiedyś powiedziała, że nigdy w życiu nie użyła słowa "ślepy", bo jest to określenie obelżywe. A "Prorok Codzienny" powinien być w cudzysłowie.
"Mężczyzna przebywał w gabinecie sprawiającym wrażenie masywnego i przytłaczającego." - A ta naprawdę gabinet taki nie był, wszędzie było pełno bibelotów, kwiatów itd.
"Po prawej stronie znajdowały się okrągłe schody z wymyślnymi balustradami prowadzącymi do biura Bernie Pillswortha, szefa Departamentu Współpracy Magicznej, który swą posadą cieszył się od niedawna" - zaraz, zaraz - balustrady prowadziły do gabinetu? Poza tym, w poprzednim rozdziale czytałam tylko o Departamencie Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów. Cóż to za dziwny twór tutaj wstawiłaś?
"Całe pomieszczenie obtoczone było wysokimi półkami z drewna, na których znajdowały się przerozmaite foliały" - "obtoczone"?! może lepiej "otoczone"? Wydaje mi się, że obtoczyć to można, np. kurczaka w bułce tartej i jajku. Przepraszam, ale w między czasie robię obiad i już mam takie kulinarne skojarzenia.
"Ciężko sprecyzować styl owego lokum, gdyż staroświeckie, proste meble przyćmiewały zdobne rzeźbienia i nowoczesne desenie na tkaninach." - myślałam, że już wcześniej ustaliłyśmy, że gabinet był "masywny" i "przytłaczający". A nie! - tylko "sprawiał wrażenie" takowego.
"Ręcznie zdobione biurko z litego drewna miało już swoje lata, ale również osobliwy urok" - Tak, bo jeśli coś ma "swoje lata" to uroku już mieć nie może.
"Obok sterty niestarannie poukładanych papierów, starodawnej cielistej lampki i lewitującego wokół własnej osi sowiego pióra leżał egzemplarz Proroka, w którym utkwił wzrok Malfoya" - "lewitującego wokół własnej osi" - niby wiem (chyba) co miałaś na myśli, ale... I znów ten "Prorok Codzienny".
"Otworzył gazetę na artykule i zaczął błądzić oczami między nudnymi zdaniami." - wyjął swoje gałki oczne, itd.
"korupcja została całkowicie wypleniona z Ministerstwa, nikt już nie będzie zważał na zawartość portfela, czy czystość krwi." - tak, bo "Korupcja" to to samo co "rasizm".
"Teraz skupiamy się przede wszystkim na dobru świata czarodziejów." - Widać, że dla czarnoskórego mężczyzny języka polska być trudna. Co to ja mówiłam o rasizmie?
"Kpił w duchu z naiwności szarej ludności świata magicznego. Koniec korupcji? To przecież równie bełkotliwe jak gadanina o równości obywateli" - zadanie domowe: znaleźć słownikowe wyjaśnienie słów "korupcja" i "równość", a na pewno zrozumiesz dlaczego się czepiam.
"Pusty tłumiony śmiech obiegł gabinet. " - I pobił rekord świata! A poza tym, po "pusty" przydałby się przecinek, ale znowu - nie będę w dwóch kryteriach odejmowała punktów za to samo zdanie, bo zaczynam obawiać się o ocenę końcową.
"Ludziom, którym udowodniono łapówkarstwo przedstawiono zarzuty, a ich procesy toczą się w Departamencie Tajemnic" - To od czego mają Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów?
"Prześwietlamy dokumenty śmierciożerców zamkniętych w Azkabanie." - Tak, prześwietlamy promieniami rentgenowskimi.
"Szybko dochodzimy do różnych niezgodności i nieprawidłowości w aktach," - oj, to "szybko dochodzimy" skojarzyło mi się z czym innym. Może lepiej "szybko odrywamy"...
" Przez głowę przebiegła mu myśl o Greengrassach i ich tragedii rodzinnej" - Co Ty masz z tym bieganiem?
"Na pewno to odkażanie Ministerstwa z korupcji jest temu winne, tylko o co dokładniej chodzi– bliżej nie wiedział." - "z korupcji"?! I spacja przed myślnikiem.
"Wybiegł po schodach by zobaczyć swojego szefa błądzącego na kolanach po pokoju" - Tak, wiedział, że szef jest "na klęczkach" i dlatego tak mu się spieszyło.
"- Szuka pan czegoś? – zapytał porozumiewawczo blondyn." - wyjaśnij mi proszę, jak można zapytać o coś "porozumiewawczo", bardzo mi się to przyda.
"- Może mi pan coś napomnieć o sprawie Greengrassów? " - "napomnieć"?! Może "powiedzieć", albo "przybliżyć sprawę"?
"Moja matka bardzo przejęła się ich nieszczęściem, a ja mimochodem zauważyłem, że to właśnie pan prowadzi ich sprawę w Departamencie Tajemnic." - A co takiego szef Departamentu Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów robi w Departamencie Tajemnic?!
"Stał oparty o framugę bez wmontowanych drzwi z założonymi rękoma na piersi." - pełny galimatias. W sensie, że framuga stała "z założonymi na piersiach rękami. Znowu nie wiem pod które "kryterium" to podciągnąć. W pierwszym momencie stwierdziłam, że jakby tak wstawić jakieś przecinki i kropki byłoby lepiej. Potem jednak doszłam do wniosku, że to "poprawność językowa" nawala, bo trzeba by było zmienić cały szyk zdania, albo zrobić z niego dwa osobne.
"Bernie usiadł powoli na fotelu przed biurkiem zastanawiając się, jaka odpowiedź usatysfakcjonowałaby swojego asystenta." - chyba lepiej napisać "w fotelu", nie "swojego" tylko "jego" i w ogóle odkąd to szef ma obowiązek "usatysfakcjonować" (cokolwiek przez to rozumiesz) swojego asystenta?
"Wydawałaby się taka prosta, jednak zeznania świadków są bardzo bełkotliwe i naciągane. " - może nie należało dawać świadkom Ognistej Whisky przed przesłuchaniem, bo teraz "bełkocą".
"Próbujemy skrzętnie karać takich oszustów i cedzić ich od prawdziwych poszkodowanych." - "cedzić"?! może "odcedzić"? Ale "odcedzić" to można makaron. W tym wypadku lepiej napisać "odróżnić", choć też nie jestem pewna. Znów byłoby trzeba całe zdanie przeredagować.
"Inne oświadczenia, tych których początkowo mieliśmy pod odstrzałem nie są możliwe do spisania, gdyż takowi już poumierali a ci z żyjących to rodzina i służba, a wiesz dobrze, że ich nie jesteśmy w stanie zmusić do mówienia" - "odstrzałem" - co? Strzelają do tych, którzy już coś powiedzieli? Też bym się słowem nie odezwała. Po tym "odstrzeliwaniu" nic dziwnego, ze nie żyją. Przecinek przed "a". Oj tam, oj tam... "nie jesteśmy w stanie", a czy szanowny pan Bernie słyszał o czymś takim jak "veritaserum"?
"Tym bardziej niemiło mi słyszeć, że pani Narcyza jest bardzo zaaferowana tą sprawą, ale zapewne słyszałeś o wielkich czystkach w Ministerstwie, nie chciałbym narażać swojej posady na jakąkolwiek krytykę, sam rozumiesz." - Tak, Narcyza biega po domu i rwie z głowy blond włosy, ta jest "zaaferowana".
"- Ja myślałem, że odwdzięczyłem się… - przerwał wpadając w mętlik." - Jak można "wpaść w mętlik"?! I po "przerwał" powinien być przecinek.
"Bał się Lucjusza, w końcu to on otworzył mu drzwi do awansów w Departamencie Tajemnic." - zdecyduj się w końcu, że Berni jest szefem departamentu Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów czy Departamentu Tajemnic.
"Założył ręce na grubym brzuchu bawiąc się palcami." - Że jak?!
"Dziwie się czuł zaszczuwając swojego przełożonego. - To w końcu są jacyś świadkowie czy nie? – dodał Draco zawiedziony dialogiem. Najchętniej wyciągnąłby różdżkę i wycelował mu w samo serce grożąc i wyzywając." - Dziwnie się czuł zaszczuwając przełożonego, ale jakby wyciągnął różdżkę to by się już dziwnie nie czuł?! I to "zawiedziony dialogiem"?! Daj spokój...
"Humor Bernie’go poprawił się natychmiastowo, jakby właśnie wymyślił złoty środek na wymijanie krępujących dialogów. " - Wymijanie dialogów samochodem? A jak to się robi? Nie rozumiem z tego zdania nic a nic.
"Wyciągnął z szuflady pełnej poukładanych dokumentów akta sprawy Rulpha Greengrass" - gdybyś napisała "wyciągnął z pełnej dokumentów szuflady akta", byłoby łatwiej zrozumieć o co chodzi.
"Wrzesień powoli wlewał się do głów." - Wrzesień jak wino, uderza do głów... Nanananana, na na na na NA...
"Szalejące intensywnością zieleni liście żółkły powoli spadając raz po raz na brukowany chodnik. " - to teraz proszę o wyjaśnienie kilku spraw: 1. jak można "szaleć intensywnością"? 2. W jaki sposób "żółkły", skoro były tak szalenie zielone? 3. Dlaczego zjadłaś przecinek? Albo dwa?
"Ufali, że Bóg da im nadzieje na dalszą egzystencję, szczęśliwszą i niezaplamioną błędnymi pytaniami." - Ta, bo w świecie mugoli zupełnie nie ma problemów? Mugole nie umierają, nie kłócą się... Nie muszą ciężko pracować... W ich świecie nie istnieje coś takiego jak zbrodnia, albo fałszywe oskarżenia...
"Malfoy nie rozumiał mugoli, nigdy zresztą nie starał się tego dokonać." - Czego nie starał się dokonać?! Czego?!
"Bo on dąży do celu, którym jest kontynuacja rodu pełnego wyniosłości, utrzymanie się na szczytach arystokratycznych rodzin. Chciał być taki jak ojciec, ale nie umiał. Nie był w stanie zabijać ludzi tak ot. " - w tym zdaniu to ja widzę same absurdy! Czyli tak... Draco musi wyruchać jakąś panienkę z dobrego domu i machnąć jej dzieciaka, żeby ród był kontynuowany, a najlepiej kilkoro dzieciaków, bo nigdy nie wiadomo co z nich wyrośnie, a wypadałoby wychować je na ludzi "pełnych wyniosłości". Tylko w jaki sposób to ma zapewnić Malfoyom "utrzymanie się na szczytach arystokratycznych rodzin"? I czym są właściwie te "szczyty arystokratycznych rodzin", bo znów zaczyna mi się kojarzyć. I dlaczego w tym celu miałby zabijać ludzi? Obawiał się, że ktoś sprzątnie mu sprzed nosa najlepszą partię małżeńską?

rozdział 3.
"Obydwoje patrzyli przed siebie z wysoko uniesionymi głowami. Dom w połowie przysłonięty był wielkimi drzewami rosnącymi w całkowicie zielonym, bardzo zadbanym ogrodzie. Jedynie żywopłot od wewnętrznej strony kamiennego ogrodzenia był niechlujnie przystrzyżony, jeśli w ogóle. " - Co ma zieleń do tego, że żywopłot był nieprzystrzyżony?
"Nie było kamerdynera, nikt nie witał ich w drzwiach. Tak nie przystoi arystokratom na WiltShire. Zwłaszcza na WiltShire." - "w Wiltshire". Wejdź w google i przeczytaj co to takiego.
"Draco, przepuszczając wpierw matkę wszedł do środka." - po co to "wpierw"?
"Narcyza szybkim krokiem wyprzedziła syna przechodząc przez opustoszały hol do skromnego, aczkolwiek utrzymanego w majestatycznym guście saloniku." - przecinek po "syna". Nie czepiam się "majestatycznego" i "skromnego", bo jakbym się wysiliła, to może byłabym w stanie to sobie wyobrazić.
"W kominku żarzyły się szczapy drewna." - Jak wyglądają "szczapy drewna"?
"Pieściła go z takim zawzięciem i pasją, że gałki oczne wyłaziły mu z oczodołów." - No i odpadłam. Wiedziałam, że nie chcę wiedzieć o co chodzi z tym "leżeniem" w poprzednim zdaniu.
"Według Dracona wyglądało to przezabawnie – jakby obdzierała go ze skóry. " - Co jest zabawnego w obdzieraniu ze skóry?
"Marina była szczerbatą kobietą, której czas nie szczędził. " - I mamy szczerbatych arystokratów.
"Krzywiła kręgosłup." - Hę?
"- Narcyzo, ile lat się nie widziałyśmy – przywitała." - ciekawe powitanie.
"Pod koniec szóstej klasy odbyła intymne spotkanie z tymże mężczyzną, później się już nie widzieli, uogólniając." - Założenie ciekawe, ale chciałabym wiedzieć sąd ten Dracon taki pewny, że... dobrze się spisał. "Uogólniając" chyba lepiej brzmiałoby na początku zdania.
"Mam nadzieję, że zasmakujecie – powiedziała Marina nie ruszając się z miejsca." - "zasmakujecie"? Może "spróbujecie"?, albo "zasmakuje wam"?
"Córka posłusznie zalała do połowy z góry wąziutkie kieliszki i podała gościom." - co znaczy "do połowy z gór"? Jakaś nowa technika?
"Ciągle wpatrzona w Dracona dziewczyna podeszła do niego i porwała za sobą. " - proszę o rozłożenie tego zdania na części pierwsze, bo ni-chuchu go nie rozumiem.
"Językiem zataczał koła na jej szyi, co chwila wbijając się w nią ustami." - "wbijając się w nią ustami"? Może "wpijając się", bo żeby się... "wbić" musiałby chyba zejść trochę niżej i to niekoniecznie ustami...
"Pokój był utrzymany w ciemnych tonacjach, a jedynym jasnym punktem była stara lampa naftowa" - No, cholera, tak mu się spieszyło do... "roboty", że cały pokój zdążył pooglądać.
"- Ale niewiele, wieczorem mam się wstawić w Ministerstwie." - Czy w Ministerstwie będzie chlańsko? Czy zamiast "wstawić" miało być "stawić"?
"Arystokracja ma to do siebie, że w prawie każdym pokoju można było znaleźć barek pełen wykwintnych i tych mniej wytwornych trunków." - Ale też to, że rucha się wszędzie i z każdym... Trudno mi wyobrazić sobie arystokratkę, która sobie pozwala na takie rzeczy. Kto później będzie chrzcił te nieślubne bachory?
"Majętni ludzie rozkochiwali się w alkoholach." - Jasne, wszyscy bogaci chlają na potęgę.
"Sama ściągnęła z siebie zwiewny sweterek pozostając jedynie w koronkowym prześwitującym zaróżowiałe sutki staniku. " - jak można "prześwitywać zaróżowiałe sutki"? Chyba "przez który (sweterek) prześwitywały zaróżowiałe sutki".
"Czuła jak jego stalowe oczy rozbierają ją do naga" - Patrz! A ja do tej pory myślałam, ze rozbiera się rękami! Człowiek uczy się przez całe życie...
"Pocałowała finezyjnie sutki Draco, po czym drylowała śliną między nimi zarysowując nieznane kształty." - Za skomplikowane to dla mnie "pocałować finezyjnie", "zarysować śliną" i brakuje przecinka przed "zarysowując".
"Jego ręce niezauważalnie rozpięły biustonosz, który potem bezwładnie upadł na podłogę. " - Jak można coś rozpiąć "niezauważalnie"?
"Okraczył ją i powrócił do przesyconych pożądaniem pocałunków." - On ją okraczył? Ciekawe czy trafi... I pomijam fakt, ze jeszcze przed chwilą ona była na nim.
"Wypowiadała jego nazwisko z niepodważalnym przejęciem i podniecenie.  " - A przed chwilę jęczała. No to jak w końcu? I po co dałaś tutaj to "niepodważalnym"?
"Komoda, dywan, stolik, ściana…" - Ale się chłopak rozpędził. I co? Poszło na ścianę?
"Przecież to nie parę lat bez męża, to całe życie – powiedziała po chwili ciszy Marina." - W sensie parę lat z wibratorem sobie da rady?
"Nie mogę uwierzyć, że ludzie nie potrafią uszanować naszej rodziny i zostawić w spokoju." - gdybyś po "zostawić" dała "nas" łatwiej byłoby zrozumieć o co chodzi.
"Nic z tego nie rozumiem, osądzają męża o fałszowanie dokumentów spadkowych czy coś w tym rodzaju. Ja nawet nie wiem jak się za to zabrać." - nie "osądzają", tylko "posądzają". Poza tym, nie wie jak zabrać się za posądzenie o to męża?
"mimo że zapowiadali wielkie czystki korupcji – zaśmiała się sarkastycznie – teraz to niby wszyscy równi mają być, słyszałaś?" - "czystki korupcji" - korupcję będą czyścić? A co? Pobrudziła się? Kropka po "korupcji". "Zaśmiała się" z dużej litry. "Teraz" z dużej litery. I powinnam to wrzucić również w kryterium "ortografia i interpunkcja".
"Ludzie po śmierci Czarnego Pana popadają w jakiś niemożliwy narcystyczny pogląd." -  co ja mam z tego zrozumieć? Że są zapatrzeni w siebie?
"Kieliszek koniaku opustoszał. " - "Opustoszał"?
"Dwóch dostojnych czarodziei sztucznie wyprostowanych i uśmiechniętych stało obok centaura, goblina i… skrzata domowego. " - Ładniej byłoby "czarodziejów". I co tam ta fontanna robi? Zdaje się, że swego czasu się rozleciała. Chyba, że ją ktoś odbudował... Z tym, że jeśli miałaby być taka sama, to nie dwóch czarodziejów, a czarodziej i czarownica.
"Malfoy z niewidocznym podskokiem ruszył naprzeciw gryfonowi, który z zainteresowaniem obserwował pojawiających się i zaraz potem znikających czarodziei w kominach Sieci Fiuu." - "niewidoczne podskoki" Założyły pelerynę-niewidkę? "Gryfona" wielką literą.
"Ten zaś, zupełnie zaskoczony zachwiał się na nogach." - zaskoczyło go, że się zachwiał?
"Rudowłosy chłopak sprawnie wyminął ślizgona i spokojnym krokiem gnał przed siebie." - Jak można "spokojnym krokiem grać przed siebie"? "Ślizgona" wielką literą.
"W co szczerze wątpię, w końcu to brudna, obskurna szlama - dodał pośpiesznie, trochę ciszej." - W jaki sposób człowiek może być "obskurny"?
"Czuł się paskudnie, zwłaszcza, że był obiektem zainteresowana wielu sprytnych oczu" - Szczęście, ze tylko oczu, a nie ludzi.
"Czuł potrzebę odegrania się za ten cios, który najprawdopodobniej spowodował złamanie przegrody nosowej. " - Och, gdyby nie ta przegroda nosowa, wcale by takowej potrzeby nie odczuwał. Został tylko skompromitowany na oczach kilkunastu, góra kilkudziesięciu czarodziejów.
"Kolanem uderzył rudowłosego w krocze, na co ten zgiął się w pół próbując złapać oddech." - Zgięcie się w pół miało mu pomóc w złapaniu oddechu?
"- Expeliarmus! – rozległ się kobiecy głos. Draco został odrzucony w bok uderzając barkiem o fontannę." - Jesteś pewna, że tak działa to zaklęcie? Ja myślałam, że pozbawia przeciwnika różdżki.
"Po policzkach ciekły łzy." - Komu? Draconowi? Hermonie? Ronowi? A może "widowni"?
"Wstał nie korzystając z oferowanej mu pomocy przez gapiów." - "przez gapiów" na końcu nie pasuje. Poza tym nie wiem dlaczego nie chcieli pomóc Ronowi, a Draconowi od razu tak, choć tylko zarył w fontannę.
"Dziewczyna popatrzyła błagalnie na blondyna, po czym powiedziała cicho:
- Zostaw go już, proszę. – W jej głosie nie dało się usłyszeć złości czy pogardy.Miał w sobie nieco żalu i smutku." - Nie potrafię sobie wyobrazić dlaczego Hermiona tak zareagowała.
"Z nosa nadal kapała krew, co teraz awansowało na sprawę najwyższej wagi. " - Przeredaguj to zdanie.

rozdział 4.
"Ręce miał splecione z tyłu, trzymał dwoma palcami zapisaną kartkę. " - I tę kartkę trzymał z tyłu?
"— Ale mogłeś! Gdyby ta dziewczyna nie przybiegła, to chłopak wylądowałby u św. Munga." - spróbuj wypowiedzieć "wśw." Powinnaś napisać "świętym".
"A tu już zaczęłyby się konkretne schody." - A jak wyglądają niekonkretne schody?
"Wiedział, że nie zwolniono by go za coś takiego, nie z tym nazwiskiem." - A jesteś pewna, że nazwisko "Malfoy" po wojnie z Voldemortem jeszcze coś znaczy? Zwłaszcza w świetle opisywanych przez Ciebie wydarzeń.
"Po krótkiej wymianie zdań z Pillswotrhem wyszedł z gabinetu i ruszył w głąb Ministerstwa." - I gdzie ta "wymiana zdań"? Jak na razie to z Pillswotr coś ględził, a Malfoy to olewał.
"Minął tydzień odkąd napotkał Weasleya na korytarzu tegoż budynku i w sumie dzisiaj powinien w tym czasie wyżywać się na służbie, z powodu utraty pracy. " - "napotkał" czy "spotkał"?
"Wchodząc do lokum minął rozpłakaną kobietę." - A może "zapłakaną"?
"Nie zdążył się przyglądnąć owej pani, ponieważ sunęła między tłumem z zawrotną prędkością, wydając jedynie dźwięk szlochu." - "sunęła" i "zawrotną prędkością" mi się wyklucza. I "przyjrzeć" brzmiałoby lepiej. Zamiast "między", dałabym "wśród".
"Biegnąc, taranowała ludzi." - przed chwilą "sunęła", teraz już "biegnie".
"Kawiarenka utrzymana była w swoistym charakterze. " - "swoistym"?
"W okrągłym stoliku pod ścianą siedział Zabini." - No co za skurczybyk! Jak on wlazł do tego stolika?!
"— Kwitkiem? Gdybym faktycznie ją odprawił, to nie musiałbym przejmować się faktem, że będą się z nią musiał żenić — rzucił prosto z mostu." - To ilu mężów może mieć jedna kobieta w świecie czarodziejów?
"Bo widzisz, nie ukrywam, ale po śmierci Czarnego Pana nikt nie domyślił się, że mój ojciec był w to zamieszany, choć nie bezpośrednio." zamiast "ale" chyba powinno być "że".
"Uśmiechnął się do siebie i jego wzrok wrócił do Zabiniego." - Takie widoki, a on się woli na Blaisa gapić. Nie "do" tylko "na".
"Ożenisz się, zgarniesz kasę i małżonka przez przypadek zniknie z powierzchni Ziemi, ot tak." - I tutaj się nam burzy sprawa ojca Zabiniego.
"Na co blondyn wybuchł kpiącym śmiechem." - "wybuchnął".
"— Jakby tak pomyśleć głębiej, to twoja matka ma patent, całkiem opłacalny." - "pomyśleć głębiej"? W sensie wejść pod wodę i tam pomyśleć? Głębiej to się można zastanowić.
"— To nie miał być komplement. A przez to jej puszczalstwo, nawet nie wiem, kto mnie spłodził." - A co kilka linijek wcześniej Zabini wspominał o swoim ojcu?
"Stary, co ja mam zrobić z tą wariatką? Poprosić kogoś żeby ją ukatrupił?" - mówi o matce, a później tak nagle przechodzi do przyszłej żony, że nie zdążyłam się zorientować kiedy i w pierwszej chwili myślałam, że chce ukatrupić matkę... Ciekawa wizja.
"Kelnerka natychmiastowo podeszła do stolika." - "natychmiast".

rozdział 5.
"Blondyn właśnie przekładał sto pięćdziesiąty ósmy akt notarialny z jednej kupki, po powierzchownych oględzinach, na drugą kupkę." - zdanie do przeredagowania.
"Zostały jedynie dwa, brudne odbicia nóżek" - jak "odbicia" to wiadomo, że było brudno.
"Przed hotelem stał już Zabini zachłannie zaciągając się papierosem i co chwila wymieniając słowo z towarzyszącą mu panną Parkinson." - Zastanowiłabym się poważnie nad nazwaniem Dziurawego Kotła "hotelem". odpowiedniejsze byłoby słowo "gospoda".
"Najwidoczniej większość chętnie skorzystała z możliwości zabrania ze sobą towarzysza, bo liczebność gości co najmniej dwukrotnie przewyższała zaproszonych" - Chyba matematyka mi nawala. Większość osób zabrała ze sobą towarzysza, ale liczba gości "co najmniej dwukrotnie przewyższa zaproszonych". No to chyba każdy zabrał ze sobą co najmniej dwóch towarzyszy... Nie wiem może Ślizgoni lubią trójkąty... Lub nawet kwadraty. :P
"Wszyscy na twarzy mieli maski, przerozmaite, kolorowe i wydziwiane" - Pochodzisz z Hiszpanii? Z tego co wiem to właśnie w języku hiszpańskim przymiotniki następują po rzeczowniku. W polskim jest odwrotnie, czyli przymiotniki przed rzeczownikiem, np. bury pies, a nie pies bury. Rozumiesz?
"Panna Parkinson wyglądała, jakby chciała rzucić w niego piorunami. " - Jak się "rzuca piorunami"?
"Tak się ucieszyłam na wieść o twoim ślubie, że aż upuściłam kufel! Muszę ci pogratulować – ciągnęła - niewątpliwie pięknej i inteligentnej żony! " - to w końcu to był kufel czy kieliszek? Czy może jedno i drugie?
"Oblewamy! - krzyknął w tłum podnosząc kieliszek w górę" - "w tłum"? Daj spokój! Chyba "do tłumu". I przecinek przed "podnosząc".
"Niektórzy symbolicznie wypili łyk, inni - bardziej ucieszeni ze ślubu - zasmakowali całą zawartość kieliszka." - "Zasmakowali"? Coś może komuś zasmakować, ale absolutnie nie powinno się tego słowa używać w odniesieniu do opróżnienia całego kieliszka.
"Zamienił zdanie chyba z każdym, zaakcentował swoją obecność wyszukanymi odzywkami i majestatycznymi ruchami – oczywiście do czasu, gdy jeszcze miał w pełni kontrolę nad sobą. " - "pełną kontrolę".
"Draco wyglądał świeżo – włosy niezdarnie zaczesane w tył, niektóre kosmyki opadające na czoło psuły koncepcję perfekcyjności, ale dodawały uroku." - "do tyłu". Już nie mam do Ciebie siły. Tak psuć ciekawe opowiadanie głupimi błędami!
"Wierciła wzrokiem dziurę, w pustej szklance po Martini." - Normalnie wzrok działał lepiej od mugolskiej wiertarki.
"- Picie do butelki to pierwszy krok do alkoholizmu – skwitował Malfoy, zaskakując ją od tyłu." - Co jej zrobił od tyłu?
"Czytała niesamowicie wciągający skład Martini na etykiecie." - Oj, tak ją ten skład wciągał, że zaraz sama znajdzie się w butelce.
"Ciągnął ją za rękę przez schody. " - W sensie w poprzek?
"Dawała się pieszczotom, niedowierzając w to, co właśnie ma miejsce." - "dawała" to dupy Malfoyowi, "pieszczotą" to mogła się "oddawać". A "nie" z czasownikami piszemy osobno, więc "nie dowierzając".
"Jeżdżąc asekuracyjnie czy też całkowicie nonszalancko po ścianie, udała się do jednej z kabin." - "Jeżdżąc" samochodem? Po alkoholu się nie prowadzi. Nic dziwnego, że wjechała na ścianę.

rozdział 6.
"Rozpięty stanik bezwładnie zwisał na jej ramionach. Wyglądała na bardzo zgorszoną." - i wyszło na to, że to stanik Hermiony "zwisał". A Draconowi też coś zwisało?
"Hermiona zignorowała koleżankę, irytująco mierząc ją wzrokiem. " - nie wiem czy wolę się przyczepić zwrotu "irytująco mierzyć wzrokiem" czy nazwania Pensy koleżanką Hermiony.
"Z grymasem na twarzy udała się do zlewu, żeby zmoczyć chusteczkę. Nie odrywając od niej wzroku, zwraca się do blondyna." - Zmieniłaś styl narracji.
"Malfoy zostawił dziewczynę w kabinie i speszony podszedł do szlamy, która z zaciętą miną i założonymi rękoma na piersiach, staje twarzą w twarz ze zmieszanym arystokratą. " - Znów to samo.
"Draco starał się powalić przeciwniczkę swoim gromowładnym spojrzeniem. Ta niestety, niestrudzona, kontynuuje." - I wciąż to robisz! Jeszcze to "powalić przeciwniczkę swoim gromowładnym spojrzeniem" - proszę o wytłumaczenie jak wygląda takie spojrzenie i jak się nim powala.
"Nie wyglądasz znowu na taką naiwną.
- Mylisz się... – urwała skołowana." - w sensie Hermiona uważa się za naiwną, tak?
"Z wymalowanym zdziwieniem na twarzy i miną wyginającą się w nieokreślony grymas czekał na objaśnienie sytuacji." - "wyginająca się", "objaśnienie".
"W jej oczach pojawiły się srebrzyste łzy." - "srebrzyste łzy"? Zwykle są bezbarwne.
"Klęczała z wykręconą w tył ręką już koło minuty." - "około".
"Chwycił za pukiel jej kręconych włosów i przyciągnął do siebie, nienaturalnie odchylając jej głowę w tył." - "do tyłu".
"Stała obok kabiny, w której wcześniej się całowali. " - To Blaise tam się całował z Pansy? Ja myślałam, że Draco.
"- Co tu do cholery się robi?! Pansy półnaga w kiblu, ty ze szlamą... tam. Odpływam po prostu. – dodał szeroko gestykulując. " - Jak to, co się robi?! Dzieci się robi! A powinnaś była napisać "wyrabia" i nie miałabym brzydkich myśli. Po "po prostu" nie powinno być kropki, a przed "szeroko" powinien być przecinek.
"A może nagrywałaś, żeby potem zrobić sobie dobrze? – odparł, patrząc jak wstaje z ziemi." - Jak się "nagrywa" w świecie czarodziejów?
"Stanęła na równych nogach: nieco niższa od niego i tym razem pewna siebie." - coś z tymi "równymi nogami" nie-tutu.
"Podeszła na niebezpieczną odległość: wyczuwała jego perfumy, a on zapach jej włosów." - chyba "podeszła niebezpiecznie blisko".
"Wydawało mi się, że pierwszy raz w życiu i obiecał sobie, że ostatni. " - To Ty też tam byłaś?! Na Merlina!, ale zatłoczone te łazienki w Dziurawym Kotle!
"Ominął ją, kierując się do wyjścia, jednak przy drzwiach coś go tknęło, by coś jeszcze dodać od siebie." - Cóż to takiego go "tknęło"? A może miałaś na myśli "tchnęło"?
"To strasznie obrzydza mi życie." - Że jak? "Obrzydza życie"?!
"Z błogim uśmiechem zasypiali na stołach, będąc przykładem wszechznanego gwoździa." - Czekam na wyjaśnienia.
"- Nie, mam ochotę posiedzieć i pośmiać się z towarzystwa. " - "nie masz ochoty". Szczerze mówiąc, to moje ulubione zajęcie na imprezach.
"Poranek tego dnia był wyjątkowo ciężki dla blondyna. Po paru nieudanych wybiegach do toalety, kończących się rzyganiem w kąt pokoju, położył się niekomfortowo oparty o ścianę" - Ach te poranki! Po kilku grubszych imprezach u nas w domu, biegałam z miskami między pokojem mojego brata, a mojej siostry, starając się zdążyć na czas :P A teraz wracam do pracy: "wybiegach" tutaj nie pasuje. Wybieg to jest dla koni na przykład...
"Malfoy nawet nie pomyślał, co się działo tej nocy – nie dał rady, bo całą uwagę skupiał ogromny kac – ‘after party’." - Raczej "nie myślał".
"Nie poruszył głową nawet na minimetr, manewrował gałkami ocznymi." - wziął do ręki i ruszał?
"Leniwie położył się na podłodze i z rękoma zawieszonymi na twarzy starał się zasnąć. " - Jak zawiesić ręce na twarzy?
"W myślach odtwarzał wczorajszy wieczór i ciągle się zaskakiwał przypominając sobie najdrobniejsze szczegóły." - "ciągle zaskakiwał samego siebie", wstaw to gdzie chcesz, byle zdanie brzmiało po polsku.
"W pubie było niewiele osób, ale najbardziej rzucała się w oczy postać Nerium, która zamrażała wzrokiem każdego, kto chciałby się zapytać czy wszystko w porządku." - "Zamrażała wzrokiem"? Jak Buka? (Mam nadzieję, że znasz taką bajkę "Muminki"?)
"Malfoy przechodząc mierzył ją wzrokiem z dziwnym grymasem." - "mierzył" czy "zmierzy"?

rozdział 7.
"Na dworze szalała zima, mrożąc wszystko, co stanęło na jej drodze." - Tak szalała, że poprzewracała wszystkie bałwany.
"Zaspy śniegu utrudniały komunikację w Londynie, a służby odśnieżające nie nadążały za fatalną pogodą." - Aż tak szybko pędziła przed siebie?
"Marcepanowe czerwono-białe laski na wystawach, mikołajowe czapki i wszechobecne prezenty na wystawach nie pozwalały o sobie zapomnieć." - "na wystawach", "na wystawach"...
"Czarodzieje zabierali swoje dzieci ze szkoły, Hogwart pustoszał, opiekując się tylko sierotami albo tymi, którzy na własne, niewyjaśnione życzenie zostali zamiast spędzić dwa tygodnie z rodziną" - W jaki sposób się nimi ten Hogwart opiekował? Karmił ich? Ubierał? A może wkładał termofory pod kołdry? Przecinek po "zostali". I to "niewyjaśnione życzenie" też nie pasuje.
"Draco Malfoy już nie był dzieckiem, szkołę opuścił siedem lat temu – teraz pracuje w Ministerstwie Magii, mając nadzieję na równie wielką i spektakularną karierę jak jego ojciec" - czyli wylądowanie w Azkabanie i wielka ucieczka? Czy może ojciec też jeszcze liczy na karierę? I pomieszałaś czasy.
"Udał dziewczęcy sopran, krzyżując dłonie na piersiach i głęboko wzdychając." - A jest coś takiego jak męski sopran? Może jak się faceta wykastruje...
"Nawet jej dobrze nie znałeś, a jeździsz po niej jakby była dziwką — odreagował automatycznie Goyle." - "zareagował".
"Mam swoje dwadzieścia pięć lat, a nagą kobietę widziałem dobry rok temu.
— To już podchodzi pod leczenie" - Co podchodzi pod leczenie? Wzrok Goyla? Seksoholizm? Nie widzenie kobiety?
"Zapłacisz grosze, a poczujesz się zdecydowanie lepiej, jak twoje libido nieco zmaleje." - Grosze czy knuty? I pragnę nadmienić, że w tym wypadku Goyle musi wybrać wyjątkowo tanią dziwkę.
"Powiedział to nieco cichszym tonem, nachalnie mierząc każdą napotkaną przedstawicielkę płci pięknej. " - Mierząc centymetrem ja mniemam?
"Oczywisty jest fakt, że młody Malfoy cieszy się w ministerstwie reputacją, jest szanowaną osobą, nie do końca wiadomo czy przez swoją pracę czy nazwisko i ojca." - Jesteś tego pewna? Wydaje mi się, że ojciec u niektórych ma przegwizdane.
"Jednakże w niektórych Departamentach zakładają się czy blondyn zdegraduje Berniego czy zyska stanowisko dopiero po śmierci przełożonego." - Od siedmiu lat się o to zakładają?! "Departamentach" z małej litery.
"A nawet bywają głosy, że Draco delikatnie przyśpieszy proces umierania." - Jak głosy mogą bywać? I też od SIEDMIU lat? Ja bym dawno stwierdziła, że Draco to jednak cipa grochowa i dała sobie spokój.
"Malfoy aż zaciera ręce – ta posada dałaby mu ogromną władzę, która zapewne zadowoliłaby jego ambicje." - "zadowoliła" czy może "zaspokoiła"? I po raz kolejny w tym rozdziale mieszasz mi czasy! Kilka razy przymknęłam na to oko, bo już widzę, że za kryteria 7. i 8. za wiele punktów nie dostaniesz, jeśli w ogóle, ale teraz przegięłaś.
"Przestrzeni dodawał wysoko zawieszony sufit, ale półki z księgami i pergaminami, ciągnące się przez całą szerokość i wysokość ścian odwracały uwagę gości" - Od czego, do jasnej-ciasnej, tę uwagę odwracały?!
"Przy jego biurku stał Bernie i Thicknesse z Departamentu Praw." - Jaki znowu Departament Praw?!
"Witam — rzucił krótko blondyn, omijając panów i bezszelestnie kładąc teczkę koło krzesła. " - Na podłodze?
"Przejedziesz się tam w czasie przerwy świątecznej i doglądniesz parę spraw." - "doglądniesz"?
"Usiadł, westchnął ciężko i zaczął powoli przeczesywać palcami swoje blond włosy, zbierając energię na kolejny nudy dzień w pracy." - w pierwszej chwili wydaje się, że to Thicknesse wykonał te czynności.
"" Była już trzynasta, gdy młody Malfoy poczuł męczące burczenie w brzuchu.- Mnie tam burczenie w brzuchu nigdy nie męczyło, a głodna bywałam.
"W końcu siedem godzin za biurkiem umilanych jedynie spotkaniami z zdesperowanymi czarodziejami, oburzonymi ‘zawiłymi i całkowicie niepotrzebnymi formalnościami’ oraz ‘nieuprzejmością i nieżyczliwością urzędników niższego szczebla’. " - Czyli pracował od godziny szóstej rano? Czy też liczyć nie potrafię? "Ze" zdesperowanymi.
"Takie sprawy były dla niego codziennością, jako że gabinet Berniego Pillswortha sprawował nadzór nad Wydziałem Handlu, Urzędu Praw i Burem Przedstawicielstwa Czarodziejów." - Bądź tak miła i sprawdź te nazwy urzędów.
"W idealnie dopasowanej koszuli i skrojonych na miarę spodni od garnituru wyszedł z komnaty, zostawiając na krześle szatę urzędową. " - "spodniach", nie "spodni". A przed chwilą opisywałaś jakiś tam gabinecik, teraz już mamy komnatę! Brawo!, natychmiastowa transmutacja!
"Zachowywała się bardzo energicznie, choć raczej była to oznaka zbulwersowania, ponieważ co chwila zmieniała ustawienie ciała, przestępowała z nogi na nogę, a paznokciami stukała w blat baru jak gdyby czekała na kogoś, a ten się spóźniał." - "ustawienie ciała... skąd się tam wziął trup?
"Cyzia szanowała tradycję i wychodząc do ludzi z głową uniesioną ku górze i majestatycznymi gestami zawsze pokazywała, że jest konserwatywną arystokratką." - ale okazywała to tylko, gdy wychodziła "z głową uniesioną ku górze". A ta w ogóle... Maminsynek!
"Mimo, że zdarzały się luźne kreacje po rezydencji w spokojny dzień. " - Błagam Cię!
"Starał się robić to z wręcz filmową gracją."  Od kiedy czarodzieje oglądają filmy?!
"Ten jednak widział lepiej i po dwóch minutach wycierania kolanami podłogi, wszystko było odpowiednio ułożone na kawiarnianym stoliku." - "widział lepiej"?! Ne pozajączkowałaś czegoś przypadkiem?
"— Witam pani Malfoy, mógłbym przeszkodzić na chwilę? — zapytał grzecznie, ta jednak pożegnała się i ruszyła przed siebie. " - I co z tego wynika?

rozdział 8.
"Wszystko się zmienia, świat zdoła się odwrócić o trzysta sześćdziesiąt stopni." - czyli wrócił do punktu wyjścia.
"Ludzie wiązali się ze sobą, brali śluby, kupowali domy i koty, zmieniali pracę… to zaś rozwodzili się z hukiem, sprzedawali posiadłości, dzielili majętności i kota oraz egzystowali na bezrobociu."- "majętności"?
"Mieszkał nadal w Malfoy Manor, jak nakazywała arystokracka tradycja. Kiedyś, po śmierci rodziców obejmie pieczę nad dworem i wraz z małżonką pozwoli przetrwać słynnemu rodowi Malfoyów. To takie wzniosłe schematy, które nigdy się nie przedawnią. Także z nikim się nie wiązał na dłużej niż przewiduje niespisana ustawa wiecznego kawalerstwa, mianowicie tydzień." - I tradycję wzięło w łeb! I "arystokratyczna", nie "arystokracka".
"Coraz rzadziej wychodzili do knajp z drogimi trunkami, żeby później ktoś ich wypraszał, nawet ominęli ligę światową quidditcha!" - Czyli najlepszą rozrywką dla nich było wypraszanie ich z knajp?
"Zobaczył pannę Parkinson i Greengrass namiętnie rozmawiające ze sobą i chichoczące." - ech te namiętne rozmowy. Nie wiedziała, że to lesbijki. I "panny", nie "pannę".
"A skąd wiesz, Pans? - dodał ciekaw." - Ciekaw czego?
"Po pierwsze, kiedy ostatnio mnie mijała miała na palcu pierścionek, a dobrze wiesz, że nie należą do najbogatszej warstwy społecznej, by kupować sobie takie co dzień." - Na pewno wiesz co tutaj nie gra.
"Potrzebna mi rozrywka, bo ostatnio coś nudnawo — spojrzał znacząco na Dafne, a ta skrzywiła usta. " - Chyba "wykrzywiła".
"— Rozwalić im wesele? Jeszcze cię Wiewiór zmiecie jakiś wymyślnym zaklęciem, olśni cię swoją mocą, której u niego nikt nie podejrzewał..." - "jakimś".
"Chociaż jak tak słucham, to u was chyba wręcz przeciwnie — powiedziała kpiąco, zła z niewykrytej ironii. " - I znów proszę o przetłumaczenie na język polski.
"Draco siedział odwrócony przodem do wejścia. Obserwował ludzi wchodzących do pomieszczenia, nachalnie ich mierząc, jednakże nie komentował." - I wracamy do centymetra z poprzedniego rozdziału.
"— Co? Ouhm, nie skądże, wszystko w porządku... — zaczęła labilnie, widząc kto podchodzi do ich stolika. " - coś mi tutaj nie pasuje...
"Zaśmiał się, mimo że mina przyjaciela wcale nie sugerowała żartów" - Jak zrobić "minę sugerującą żarty"?
"Rośliny usilnie próbowały ożywić pomieszczenie, z marnym skutkiem." - Biedne rośliny, tak się męczyły...
"Kobiety w tym dworku nigdy nie miały głowy do pasteli. Wszystko to pamiętało nie tylko Abraxasa, ale również wcześniejsze pokolenia Malfoyów. " - A co mają pastele do Abraxasa?
"Tak już się przyjęło, że z większości podróży zamiast tandetnych pamiątek, zdjęć czy smaków tabasco różnych stron świata, Malfoyowie przywozili alkohol. Naturalnie, oprócz tego, zalegającego w lochach. " - A drugie zdanie to czego dotyczy?
"Otworzył butelkę, wziął łyka i podał towarzyszowi." - mówi się "wziął", "upił" czy "wypił"?
"Ten sam trunek wyjął sobie, wiedząc że jedna flaszka to wręcz nietakt. " - Ta... Wyjął sobie z dupy...
"A najśmieszniejsze jest to, że teraz żyję świadomością, że ona właśnie gdzieś się z nim dupi." - "ze świadomością".
"Rozsiadał się na sofie. " - "rozsiadał się"? Jak się rozsiaduje?
"Ciągle pił, jakby wodę. " - "Jakby woda" to koniak, tak?
"Próbował bronić swojej byłej dziewczyny, całkiem niepomyślnie." - "niepomyślnie"?
"Mówił do Zabiniego, jednak jego wzrok utkwił na wskazówkach zegara" - wzrok zahaczył się na wskazówkach?
"Cholera, przypomniało mi się, jak w 5 klasie próbował wyrwać tą laskę z naszej grupy." - "tę laskę".
"Pokręcił głową zwieszony. " - hę?
"Rola urodzenia spadła na drugi plan, elity się rozpadają." - To kto ma teraz rolę pierwszoplanową?
"Skutkiem tego, jest zhańbienie wielu rodzin arystokrackich, które przeżywają agonię. " - Piją i pierdolą się po kątach. "Arystokratycznych".
"Teraz arystokrację zachowuje się w tradycjach." - Że jak?!
"Czarodzieje walczący po równouprawnienie wierzą, że gdy stara data umrze, nie będzie już tak silnego prądu arystokracji. " - chyba "o równouprawnienie". A ta Twoja arystokracja to nie czarodzieje?. Przecinek po "równouprawnieniu" i ja "stara data" może umrzeć? I nie widziałam jeszcze, że "arystokracja" wytwarza prąd.

Poprawność językowa leży i kwiczy. Nie mam pojęcia gdzie się uczyłaś języka polskiego! A może to ja znam jakiś inny polski?! Z góry przepraszam za niektóre złośliwe uwagi, ale czasami miałam po prostu ochotę Cię rozerwać na strzępy, że tak niszczysz tym ciekawe opowiadanie! Strasznie mi to przeszkadzało w czytaniu!
0/10

8. Ortografia i interpunkcja.


rozdział 1.
"- Zabawmy się jak za starych dobrych czasów, Kochanie – szepnęła, przeciągając ostatnie słowo tak, aby wprawić męża w nastrój do seksu." - nie wiem za co odjąć tutaj punkty, czy za brak przecina po "starych", czy za "Kochanie" z dużej litery, czy może za "nastrój do seksu", co powinno znaleźć się w punkcie 7.
"W biegu ściągnęła majestatyczną spiknę z włosów, a te tworząc artystyczny nieład opadły na raniona i twarz. " - ponieważ zaczęłam się obawiać o to, jaką ocenę wystawię Ci za poprawność językową, postanowiłam przyczepić się tylko słowa "raniona", zamiast "ramiona", puszczając w niepamięć ględzenie o "majestatycznej spince", o "ściąganiu" jej zamiast np. "wyjmowaniu" itp.
"I mimo, że w rezydencji jest jeszcze wiele osób odważyli się w nią zagrać jeszcze raz, od ładnych parunastu lat." - po "osób" dałabym przecinek.
"Moi rodzice przyjechali do Was na odwiedzimy. " - "was" powinno być napisane z małej litery.
"Nudziłam się troszkę i wyczekiwałam,kiedy pojawisz się na horyzoncie. Zobaczyłam z okna jak idziesz no i wybiegłam Ci naprzeciw." - brakuje Ci spacji po przecinku, ale to nie dlatego wkleiłam tutaj to zdanie. Znowu to "Ci". Pisząc bezpośrednio do Ciebie, ze względu na formę grzecznościową używam wielkiej litery, ale w opowiadaniach tego nie robimy, chyba, że np. przytaczamy słowa czyjegoś listu.
"Sama się o to staram, ale ojciec jeszcze nie uruchomił znajomości i wiesz jak to jest, muszę potulnie czekać na swoją kolei." - "kolej"!
"Prowadziła swój monolog aż weszli do rezydencji Malfoyów." po zastanowieniu, doszłam do wniosku, że przed "aż" powinien być przecinek.
"- Słyszeliście o tej tragedii Greengrassów? Okropność - zaczęła pewnie pani Parkinson, popijając czarną herbatę. Miała nienaganne maniery i wypowiadała się z niebywałą elokwencją" - KROPKA! Pomijam ten dziwny twór: "zaczęła pewnie pani Parkinson".
"Od czasu, kiedy zamknęli Rulpha w Azkabanie Ministerstwo pomiata tą rodziną, przywłaszcza sobie ich majątek pod głupimi pretekstami." - po "Azkabanie" zdecydowanie przydałby się przecinek.
"Greengrassowie to bardzo zasłużona rodzina od pokoleń czystej krwi. " - jeżeli chcesz zostawić taki szyk zdania to brakuje przecinka po "rodzina".


rozdział 2.

"Kingsley Shacklebolt przekonuje – „korupcja została całkowicie wypleniona z Ministerstwa, nikt już nie będzie zważał na zawartość portfela, czy czystość krwi. Arystokracja przestała być uprzywilejowaną elitą w urzędach. Teraz skupiamy się przede wszystkim na dobru świata czarodziejów. Dajemy szansę każdemu. Nadeszła era sprawiedliwości i równości!” czy można wierzyć w tak odważne słowa nowo co przyjętego Ministra? Pisze Rita Skeeter.” - A interpunkcja poszła sobie na spacer. Zamiast "przyjętego" użyłabym słowa "wybranego".
"Szybko dochodzimy do różnych niezgodności i nieprawidłowości w aktach, później- jeśli jest taka potrzeba – wytaczamy postępowanie przeciw danej rodzinie.”" - może by tak zamiast myślników wstawić przecinki?
"- Draco, dobrze, że jesteś. Widziałeś może ten plik dokumentów z zeznaniami w sprawie Runcornów? Dzisiaj mam rozprawę a kurczę nie mogę ich znaleźć – powiedział zmarnowany – dałbym głowę, że położyłem je na biurko, żeby były na widoku." - przecinek przed "a", po "kurczę" też. Stylu zdania się jeszcze nie przyczepię, bo może "szef" tak właśnie się wyraża.
"- Dał mi pan je wczoraj popołudniu, żebym się zaznajomił z tą sprawą – zaśmiał się w duchu. Stary głupawy człowieczek, jednak arystokrata doskonale wiedział, że Pillswotrh nigdy nie wierzył w równość obywateli i odkąd sięga pamięcią podlizywał się notablom." - jeśli dobrze rozszyfrowałam to zdanie, to po "arystokrata" powinien być przecinek.
"- Oh boski absolucie!" - przecinek po "och". Widzisz to "ch"?
"- Draco, sprawa rodziny Greengrass ciągnie się już parę tygodni – zaczął powoli wzdychając" - przecinek po "powoli", bo inaczej wygląda na to, że "powoli westchnął".
"Zresztą najprawdopodobniej nic nie wiedzą" - przecinek po "zresztą".
"Dowody rzeczowe istnieją - są potwierdzone i autentyczne." - przecinek zamiast myślnika.
"Sprawy są w toku.
Wiesz dobrze Draco, że jestem niezmiernie wdzięczny rodzinie Malfoyów i pełen szacunku do twoich rodziców, ale nie dam rady umorzyć postępowania od tak. " - to jest wciąż wypowiedź Berniego, więc powinna być połączona.
"- Tak, jeśli chodzi o wymuszenia. Zresztą za piętnaście minut mam się zjawić w Sali rozpraw, dam ci akta to sobie poczytasz." - albo napiszesz "Sali" z małej litery, albo "rozpraw" z dużej, w zależności czy jest to nazwa własna czy nie.
"– Ja biorę się za Runcornów, mam wrażenie, że Azkaban będzie musiał przyjąć kolejnego gościa – zaśmiał się schodząc po schodach. " - przecinek po "zaśmiał się". I dlaczego Berni cieszy się z "nowego gościa" w Azkabanie, skoro jest po stronie "arystokracji"? A przynajmniej tak zrozumiałam z tego co pisałaś wcześniej.

rozdział 3.
"– odparła Narcyza biorąc do ręki Proroka Codziennego tylko po to by zaraz z powrotem umieścić go na swoim miejscu." - przecinek po "Narcyza" i "Prorok Codzienny" w cudzysłowie.
"- Oh, dzień dobry – zaczęła Pani Malfoy ze zmartwieniem wymalowanym na twarzy." - "pani" małą literą i "och".
"Marina Greengrass siedziała z podkurczonymi nogami na oliwkowym fotelu głaszcząc wielkiego, tłustego psa leżącego częściowo na właścicielce." - przecinek przed "głaszcząc" i przed "leżącego". I nie chcę wiedzieć na czym polegało to "leżenie".
"- Witam Pani Malfoy" - "pani" małą literą.
"Była to koleżanka Dracona z Hogwartu, zawsze trzymała się razem z Pansy uznając młodego Malfoya za ikonę seksu." - Po "Hogwartu" wstawiłabym kropę, po "Pansy" przecinek. Pomijam fakt skąd Draco wiedział co... myślą o nim Pansy i Greengrassówna.
"- Daphne Kochanie, proszę nalej gościom koniaku, jest w barku." - No to lecimy... Przecinek po "Daphne, "kochanie" małą literą, przecinek po "proszę".
"Malfoy uśmiechnął się znacząco i pocałował ją w usta następnie lubieżnie je oblizując." - przecinek przed "następnie".
"- Nie bądź taka niemiła, bo stąd wyjdę, a tego chyba byś nie chciała – powiedział wpatrując się w jej dzikie oczy. " - przecinek przed "wpatrując".
"- Ależ oczywiście, że nie, Malfoy – zaprzeczyła śmiejąc się wyrafinowanie, jakby chciała podkreślić swoją pozycję w tym domu." - przecinek przed "śmiejąc się". A jaką... pozycję chciała podkreślić?
"Prawą rękę wbił we włosy Dephne pomagając jej utrzymać się w namiętnym pocałunku" - przecinek przed "pomagając" i nie wiem ja można "pomóc utrzymać się w namiętnym pocałunku". To znaczy... Chyba właśnie coś przyszło mi do głowy.
"Ta przymrużyła oczy czekając na kolejny ruch kochanka." - przecinek przed "czekając". To już doszło do... ruchów?
"Momentalnie zaczęła rozpinać jego koszulę odkrywając blady aczkolwiek nieźle wyrzeźbiony tors" - przecinek przed "aczkolwiek". Robi się tak ciekawie, a Ty mi interpunkcją przeszkadzasz! Jak możesz?
"Powoli jeździła dłońmi po klacie blondyna zauważając każde zgłębienie." - przecinek przed "zauważając". Znowu to robisz!
"Pieścił językiem jej piersi wsłuchując się w jej jęki." - ech, przecinek po "piersi".
"Sączyła koniak delektując się każdym łykiem. " - I zastanawiała się jak sobie radzi jej synalek. A tak naprawdę wkleiłam to zdanie, bo brakuje przecinka przed "delektując się".
"Cyzia rozglądała się po pokoju - wszędzie widniały rodzinne zdjęcia. " - zamiast myślnika dałabym jednak kropkę.
"-Tak, Daphne coś napomniała, gdy przysłali Proroka Codziennego." - "Prorok Codzienny" w cudzysłowie.
"Usta Draco wykrzywiły się w grymasie, który miał przypominać uśmiech, z kiepskim skutkiem. " - Kropka zamiast przecinka - tego drugiego.
"- Uważaj gdzie stopy stawiasz, zawszony rudy szczurze – zaczął arystokrata irytująco modelując głos" - Ładny sposób wyrażania się "arystokraty" i z tego co wiem, Ron też jest czystej krwi. Wstawiam to tylko dlatego, ze brakuje przecinka przed "irytująco".
"Prorok coś napomknął." - "Prorok" w cudzysłowie.
"- Nie przyszedłem tu oglądać twojej gęby – burknął - tym bardziej nie miałem zamiaru prowokować jej do wydawania jakichkolwiek nieartykułowanych dźwięków, które zaprezentowałeś. " - Ględzenia o "nieartykułowanych dźwiękach" nie rozumiem, nie wiem co Draco wykonał, a chciałam się przyczepić tego, że po "burknął" powinna być kropka, a "Tym" z wielkiej litery.
"Ronald z niepodważalną irytacją podszedł krok bliżej Malfoya i wskazującym palcem celował mu w pierś." - zamiast "i", przecinek.
"Mówił tak, aby zwrócić uwagę nie tylko Weasleya, ale również jak dotąd obojętnych przechodniów" - "Weasley'a".
"Blondyn z furią w oczach dołożył Weasleyowi za wszystko, co mógł wymyślić." - A musiał myśleć szybko. "Weasley'owi"
"Malfoy zaśmiał się głośno i otwarcie, doszczętnie poniżając dwójkę gryfonów. " - "Gryfonów" wielką literą. I nie wie kto się tutaj bardziej poniżył, Gryfoni czy Draco.
"- Jak już tak prosisz - rzucił znów udając rozbawienie." - przecinek po "rzucił".
"Wymamrotał jeszcze tylko „Jeszcze się spotkamy”." - dwukropek po "tylko". I przesadziłaś z "jeszcze".
"Wysoka sylwetka przepchała się przez tłum przypadkowych obserwatorów dostrzegając biegnących w jej kierunku dwóch starszych mężczyzn." - przecinek po "obserwatorów".

rozdział 4.
"Chodził po zagraconym aczkolwiek przytulnym pomieszczeniu, zataczając koło." - przecinek przed "aczkolwiek".
"Ciesz się, że moje wstawiennictwo za tobą jakoś uspokoiło Ministra" - raczej "ministra". I to "wstawiennictwo za tobą".
"A szczerze Ci powiem, że wolałbym sobie sam wybrać, komu mam potem napłodzić dzieci, a boję się, że ona na matkę się nie nadaje, chociażby dlatego, iż gumochłon ma więcej inteligencji od niej..." - "Ci" małą literą. I może popraw całe zdanie.
"— Człowieku, ile ty masz lat, żeby wskakiwać do takiego gówna? — Mówił z nieukrywanym rozbawieniem." - "mówił" małą literą.
"Nawet tak niedorzeczne pytanie, bo skierowane do człowieka, dla którego stosunek mężczyzny i kobiety wcale nie był tematem tabu, nie poprawiło mu humoru." - bez przecinka przed "dla".
"— W gówno, to mnie wpakowała moja rodzina — zaczął." - a po co ten przecinek po "gównie" wyskoczył?
"Nie jestem Tobą, Malfoy." - "tobą" małą literą.
"szarooki kiwnął głową, biorąc pytanie za czystą retorykę." - "Szarooki" wielką literą i od nowej linijki.
"Wielki Pan Malfoy nie będzie mógł przyjść!" - "pan" małą literą.
"A ciekawe co zrobią, gdy dowiedzą się że Wspaniały Pan Zabini jest zaręczony i nie może ich pocieszyć, bo żona patrzy?" - przecinek przed "że", "pan" z małej, "wspaniały" też.
"— To nie jest śmieszne — parsknął — no dobra, jest" - kropka po "parsknął". "No" wielką literą.
"Jak chcesz, to Ty ją sobie weź. " - "ty" małą literą.
"Mógłbyś się na niej wyżyć do woli i zabić, w końcu jesteś do tego zdolny." - Szykuje się ostry seks. Kropka zamiast przecinka.
"Nadmiar alkoholu i kobiet uderzył Ci do głowy. " - "ci" małą literą.
"Jeszcze nie tak dawno zadowalał Cię potajemny seks w męskim kiblu na trzecim piętrze Hogwartu z pierwszą lepszą, która wpadła ci pod rękę, a teraz zrobiłeś się strasznie wybredny, co?" - "cię" małą literą. Skąd Zabini wie, gdzie pieprzył się Malfoy? I w czym noc z niedzieli na poniedziałek jest gorsza od innych?

rozdział 5.
"Było to zaproszenie na spotkanie ślizgonów z jego rocznika, w Dziurawym Kotle." - "Ślizgonów" wielką literą i bez tego przecinka przed "w".
"Młody Malfoy stał przed Dziurawym kotłem w perfekcyjnie skrojonym garniturze, o astronomicznej cenie, i nonszalancko wyciągniętej szarej koszuli." - "Kotle" wielką literą, bez przecinka przed "i".
"Rzadko palił, okazjonalnie." - Kropka zamiast przecinka.
"Wymogiem było zakrycie twarzy. W jego ślady poszedł Zabini i Pansy: weszli do pomieszczenia we trójkę." - kropka zamiast dwukropka i można zacząć od nowego akapitu, bo zmieniło się miejsce akcji.
"Kelnerzy sprawnie przewijali się przez tłum ślizgonów oferując egzotyczne przystawki i rozmaite wina" - "Ślizgonów" wielką literą, przecinek przed "oferując". I skąd ten tłum skoro miało to być spotkanie rocznika Dracona. Wynotowałam sobie wszystkich i wyszło mi raptem DZIEWIĘĆ osób. Nawet jeśli każdy przyszedłby z osobą towarzyszącą, a tak nie było, bo np. Draco jest sam - byłoby 18! Mniej niż na imprezach u mojej babci.
"Mój i Nerium, w grudniu – dodał ciszej i szybciej." - Kropka zamiast przecinka.
"Mówiąc, cały czas patrzył na swoje połyskujące buty, jakby chciał wzrokiem je ubrudzić i znaleźć wymówkę by nie kontynuować. " - bez przecinka po "mówiąc", Poza tym nie wiem czy czyszczenie butów to dobra wymówka.
"- O Boże, jaka niezdara ze mnie! – krzyknęła udając poczucie winy i po wysłuchaniu kilku niemiłych uwag opuściła elitarne grono." - przecinek po "krzyknęła".
"Pansy niepewnymi ruchami łykała trunek, za każdym razem nieco się krzywiąc." - Po co ten przecinek? Swoją drogą... Taki ten Malfoy bogaty, a jak każdy idiota będzie się ruchał w kiblu. Nie lepiej byłoby wynająć pokoik? Miękko, ciepło, przytulnie... I nie śmierdzi.
"- Nie mogę uwierzyć, że tak stoję obok ciebie i piję. A zaraz będziemy się pieprzyć, w którymś z tych kibli – prysła śmiechem." - bez przecinka przed "w". I "prysła  śmiechem"? "Prysnąć" to mogła woda z klozetu.
"Przecież ja nie jestem pijana! – odparła udając naburmuszenie." - przecinek przed "udając".
"Ona - brzydsza koleżanka z domu - i On – najprzystojniejszy facet w szkole, razem." - Kropka zamiast przecinka. I nie wiem w jak mam rozumieć to "on" wielką literą.
"Zachęcony Malfoy nie pozwoliłby sobie odmówić - ruszył do kabiny kładąc ręce na biodrach dziewczyny." - przecinek po "kabiny", poza tym nie wiem jak on wykonał ten manewr z rękami, skoro Pansy opierał się o drzwi.

rozdział 6.
"- Granger?! – rzucił zaskoczony – zaraz cnota ci wyjdzie oczami – dodał, szybko analizując sytuację i dostrzegając zniesmaczoną minę byłej gryfonki" - Kropka po "zaskoczony". "Zaraz" wielką literą. "Gryfonki" wielką literą.
"Hermiona zrobiła krok w tył i wychylają się, swoje słowa skierowała do ślizgonki." - "Ślizgonki" wielką literą.
"Popatrz na siebie: szalm po tobie spływa, myślisz że ktoś taki miałby chociażby możliwość się ze mną przespać?" - A co to takiego "szalm"?
"Zamiast tego został spoliczkowany przez pannę Granger, która w afekcie nie okazywała skrupułów dla żadnego ślizgona." - "Ślizgona" wielką literą.
"W odzewie splunęła na buty Zabini’ego, które miała przed nosem" - "Zabiniego"
"Malfoy... – cedziła przez zęby - nie domyjesz się ze szlamu! " - "wycedziła". Kropka po "zęby". "Nie" wielką literą.
"Malfoy puścił rękę Szlamy i kucnął za nią." - "szlamy" małą literą. To kucanie za ręką też trudno mi sobie wyobrazić.
"W jej źrenicach tańczyły bojowe płomyczki czekające na komendę do działania" - przecinek po "płomyczki". "Płomyczki" czekały "na komendę"?
"Nadmiar alkoholu płynął w krwi każdego byłego ślizgona, równowaga już nie ta i rozmowa też podążała innymi torami." - "Ślizgona" wielką literą. Tego galimatiasu wcześniej już nie mam siły się czepiać.
"Dwie godziny później zmienił pozycję, gdy uznał, że ściana wcale nie jest zimna a wręcz przeciwnie." - Albo leży gramatyka, albo "polska języka".

rozdział 7.
"Znałem wystarczająco, aby spojrzeć w jej wnętrze. — Uśmiechnął się szarmancko zadowolony z dwuznaczności swojej wypowiedzi" - może i wypowiedź dwuznaczna, ale ktoś tutaj zjadł przecinek przed "zadowolony". Nie wnikam w to czy Draco czy Ty.
"Jedna leci na kasę, druga na nazwisko a trzecia na wszystko co się rusza." - przecinek przed "a".
"Tak czy owak tajemnicą nie są ogromne szanse na stanowisko Szefa Departamentu Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów." - przecinek po "owak", czyje szanse?, "szefa" z małej litery.
"Yhym, chętnie zobaczę, ile karaluchów pląta się po kuchni – zażartował. " - bez przecinka przed "ile".
"Zamiast trzymać nadzór pewnie wzięłaby szmatę i zaczęła czyścić stoły na przemian dając korepetycje z Numerologii." - "numerologii" małą literą, a zdanie i tak jest do przeredagowania.
"Jednak widząc niezadowoloną minę syna, dodała — przyszłam podpisać parę papierów, nic ważnego. Jak ojciec jest na wyjeździe to zawsze najwięcej papierów wygrzebią. " - "Przyszłam" wielką literą. I za dużo "papierów" w tych dwóch zdaniach.

rozdział 8.
"Była dziewiętnasta, blondyn właśnie skończył pracę. " - Kropka zamiast przecinka.
"Weasleyem?" - "Weasley'em".
"— Nie skądże, wszystko w najlepszym porządku." - przecinek po "nie".
"Może ciebie to, kurwa Malfoy, cieszy ale mnie nie szczególnie... " - Interpunkcji to również ni ucieszyło, bo sobie wyszła.
"Chyba pominęli cię w trójkąciku — dodał pośpiesznie, nie tracąc wątku — ryzyko zawodowe." - A kropkę gdzie być wstawiła?
"A teraz błagam cię daj mi coś mocnego, niech mi się w końcu urwie film! " - "błagam cię" między dwoma przecinkami.
"Ale powiedz lepiej co tam u Ciebie? " - "ciebie" małą literą.
"Na trzeźwo, wyglądało to zupełnie inaczej, mówię Ci, musisz kiedyś spróbować." - "ci" małą literą.
"Powinieneś poszukać sobie kogoś, bo chyba — Pokiwał głową, przygryzając wargę - zależy ci na niej. " - A MNIE ZALEŻY NA INTERPUNKCJI!!!

Zgwałciłaś interpunkcję! Największy problem masz z prawidłowym zapisem dialogów. Z ortografią lepiej. Dużo punktów odjęły Ci te wszystkie "Ci" i "Ciebie" pisane wielką literą. Szkoda, ale matematyka jest nieubłagana.
1/10

9. Poziom opowiadania.

I tutaj mam mieszane uczucia. Potrafisz stworzyć piękne opisy miejsc, potrafisz również wykreować bohaterów. I potrafisz zaciekawić czytelnika (o czym świadczy również ilość komentarzy). Tylko, na miłość Boską, co Ci imponuje w ludziach, którzy przeklinają, gnoją innych, uprawiają przygodny seks, a do tego jeszcze piją? Jaki to przykład dla nastolatków, którzy to czytają? I ten potoczny język w dialogach...
5/10

10. Wrażenia końcowe.

Opowiadanie mnie zaciekawiło - pewnie bym do niego wróciła. Twoja "języka polska" mnie przerażała. I ten sposób życia... Z drugiej strony taką masz konwencję, więc co ja się będę wtrącać.
Ogólnie opowiadanie oceniam jako dobre, wciągające, lekkie do czytania... Pisz dalej i dołóż kilka wątków nie związanych z seksem i piciem, bo jak do tej pory, gdy tylko jakiś się zaczął, po chwili o nim zapomniałaś.
6/10

11. Punkty bonusowe.

"Jedna leci na kasę, druga na nazwisko a trzecia na wszystko co się rusza." - pomijając ten nieszczęsny brak przecinka, masz u mnie dodatkowy punkt za tak... szczerą ocenę kobiet, bo parsknęłam śmiechem.
"Ludzie wiązali się ze sobą, brali śluby, kupowali domy i koty, zmieniali pracę… to zaś rozwodzili się z hukiem, sprzedawali posiadłości, dzielili majętności i kota oraz egzystowali na bezrobociu." - za podzielenie kota masz u mnie punkt! Piałam z zachwytu!
2/0

RAZEM: 57 pkt.
OCENA: Zadowalający.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Ocena: http://heaven-of-dream.blog.onet.pl

środa, 27.lipca.2011, 00:12

1) Pierwsze wrażenie
Miły dla oka szablon, wszystko ładnie ułożone, przejrzyste. Żadnych zbędnych elementów, wszystko estetyczne i gustowne. Może te fiolety są nieco przygnębiające, ale jeśli to pasuje do Twojego opowiadania…
8/10.


2) Szablon
Szablon jest przejrzysty dla oka – po środku notki, na dole rozwijana lista, niżej jeszcze odsyłacze do podstron. Przejrzysty, schludny. Nic nie razi, kolory są stonowane.
10/10


3) Fabuła.
Nie zaskakuje. Typowy szkolny romans z udziałem rocznika 1960. Akcja rozgrywająca się na początku VI roku Huncwotów w Hogwarcie rozwija się skokowo – raz płynie powoli, raz przyspiesza. Trzyma jednak pewien poziom – choć jest straszliwie poszatkowana – przyjemniej czytałoby się, gdyby niektóre przejścia fabularne były bardziej płynne.
6/10


4) Bohaterowie
Oj, tu napiszę elaborat, bo stworzyłaś naprawdę plejadę niezłych postaci.


Natalie Potter – z początku irytująca imprezowiczka, zapatrzona w siebie, później staje się całkiem ciekawą postacią i z powodu swojej znajomości z Regulusem wplątuje się w nieciekawą aferę. Poznajemy jej ludzką twarz – mimo, że nienawidzi Ślizgonów jako takich, traktuje ich jak ludzi i nie odmawia im pomocy.
James Potter – kreowany sukcesywnie na idiotę, w ostatnich rozdziałach przejawia sporą życiową mądrość. Podoba mi się jego zżycie z siostrą.
Syriusz Black – bożyszcze kobiet, lowelas. Jest chyba najmniej sympatyczną osobą w tym opowiadaniu – zacietrzewiony, generalnie samolubny, złośliwy i uparty. Nienawidzi tak mocno, że odmawia Ślizgonom prawa do człowieczeństwa i ratunku, tłumacząc, że to przez rodzinę.
Lily Evans – z początku jawi się jako wzór cnót, choć później odkrywa swoją ludzką twarz. Okazuje się, że wspaniała panna Evans uważa się za jedyną osobę godną by ratować świat (i Ślizgonów).
Alice – niedoceniana łamaga, która przeradza się w zazdrosną i złośliwą przyjaciółkę.
Regulus Black – Ślizgon z wielką duszą. Psycholog-samotnik, który budzi większą sympatię niż jego starszy brat.
7/10


5) Pomysłowość
Będę narzekała na standardowe chwyty, które pojawiają się w blogach o roczniku 1960. Przede wszystkim – powtarza się fakt, że James i Syriusz to straszni kobieciarze, ba właściwie bożyszcza ubóstwiane na każdym kroku. Tradycją już niemal stało się, że uosobieniem podobnych cech jest Lucjusz Malfoy. Powielasz także schemat miłości Jamesa i Lily – ona go ignoruje, on za nią lata, jak piesek. Przepisujesz też bezmyślnie pewne fragmenty książki Rowling – fakt, że Malfoy ma obstawę z Crabbe’a i Goyle’a, zupełnie niemal jak Draco. W powitaniu Dumbledore’a na uczcie wstawiasz te same epitety, którymi dyrektor powita uczniów w 1991 roku. Ale kilka pomysłów miałaś bardzo oryginalnych.
5/10.


6) Realizacja założeń przedstawionych w Zgłoszeniu
Napisałaś w zgłoszeniu: „Blog jest o roczniku 1960”. I nic więcej. Żadnych założeń.
1/10.


7) Poprawność językowa.
I tu będę biła.
„Kochała Olivię, a Olivia ją. Olivia teoretycznie nie ma nikogo, a Natalie... raz kozie śmierć!" – powtórzenie! „Kochała Olivię, a Olivia ją. Dziewczynka teoretycznie nie ma nikogo, a Natalie…”
Ów rodzina, zwana Potterami, Syriuszem Blackiem oraz małą Olivią znajdowała się na peronie 9 i 3/4, który był przepełniony młodymi czarodziejami i czarownicami.” – „Owa rodzina, zwana Potterami, Syriusz Black i mała Olivia, znajdowali się na peronie 9 i ¾, który był przepełniony młodymi czarodziejami i czarownicami.”
„Wokół było słychać tupoty, krzyki i szlochy matek, które po raz pierwszy wysyłały swe potomstwo do Hogwartu.” Ze zdania wynikło, że słychać było tupoty matek. Dziwnie… Sugeruję – „Wokół było słuchać tupot stóp młodych czarodziejów, krzyki i szlochy matek…”
„- rozstanie na dwa miesiące dwóch najbliższych sobie przyjaciółek” – „rozstanie na dwa miesiące najbliższych sobie przyjaciółek”.
„Przeszła korytarzem bez celu, skłamała przyjaciołom, że chodzi o potrzeby wyższe.” – „Skłamała przyjaciołom, że chodzi o potrzeby wyższe, a teraz szła korytarzem bez celu.”
Wielokrotnie używasz zaimka „on”, kiedy właściwie mogłabyś go pominąć, bo wiadomo, że chodzi o daną osobę.
„Lily wygłupiała się, wywijając każdą część ciała w inną stronę” – to musiał być ciekawy widok.
„ Natalie wybuchnęła śmiechem. Lily wygłupiała się, wywijając każdą część ciała w inną stronę. Nagle w uszach Nat rozległy się pierwsze rytmy jej ulubionej melodii. Była to wolna piosenka, wręcz uderzająca delikatnością swoich nut i subtelnością taktów. Każdy dźwięk kojarzył jej się tylko z jednym - z miłością. […] Miała w planach się rozejrzeć, jednak skupiła swój wzrok na Lily i Jamesie. Evans nie wyglądała na zadowoloną, ale Potter był wniebowzięty. Specjalnie oplótł ją ramionami tak, żeby nie mogła uciec. Wtem poczuła, jak czyjeś ręce obejmują ją w pasie i odwracając w swoją stronę. W pierwszej chwili uderzył ją zapach męskich perfum. Zawirowało jej w głowie, mimowolnie położyła mu ręce na ramiona. Wiedziała w czyich ramionach się znajduje. Nic, co robił, jak pachniał, jak mówił, nie dało się powtórzyć.” – w tym akapicie zupełnie zgubiłam się i nie wiedziałam, kto był to obejmowaną w ostatnich zdaniach osobą.
„Dlatego Natalie postanowiła go sobie zapamiętać. Ten moment.” – „Dlatego Natalie postanowiła zapamiętać ten moment.
„Postanowiła zamknąć się na chwilę z myślami, skoro nie mogła nikomu powierzyć wrażeń z posiadania tak uroczej wady.” – „Postanowiła zamknąć się na chwilę z myślami, skoro nie mogła podzielić się z nikim swoimi wrażeniami o posiadaniu tak uroczej wady.
„Był przystojny i skądś znajomy jej oczom, jednakże nie mogła przypomnieć, kim jest nieznajoma osoba.” – „Był przystojny i skądś znajomy, ale nie mogła sobie przypomnieć skąd.
„Krążyły nawet plotki, że zawsze obierają sobie dziewczyny” – w zupełności wystarczy „wybierają”.
„Właściwie to jest całkiem dziwne, kiedy dziewczyna zgadza się pójść, chociażby na spacer,  każdym chłopakiem, którego lubi.” – nie wiem jak przerobić to zdanie, żeby nabrało logiki i sensu.
„Było nawet parę osób godnych zainteresowania, jednakże mieli za słabą siłę charakteru, by osiągnąć cokolwiek.” – „Było nawet parę osób godnych zainteresowania, jednakże mieli za słaby charakter, by osiągnąć cokolwiek.”
„Potrzebujesz szczerości, ale nie takiej zaletotwórczej” – „Potrzebujesz szczerości, ale nie takiej pochlebnej”.
„Fabianie Prewett, czy moglibyśmy przestać się gonić?” – „Fabianie Prewett, czy moglibyśmy przestać się ganiać?”.
„Biegali dobre półgodziny,wcale nie takim wolnym tempem, ale on wyglądał” – „Biedali dobre półgodziny, całkiem niezłym tempem, ale on…”.
„Była przekonana, że siostra wie o wszystkim.” – „Jak do tej pory była przekonana, że siostra wie o wszystkim.”
„...którego chciała uziemić nie jedna młoda czarownica” – „…którego chciała usidlić niejedna młoda czarownica”.
„W końcu już dawno pragnął utrzeć nosa Snape'owi, który pokonywał go w eliksirach, co przeszkadzało mu w byciu ulubieńcem Slughorna.” – „W końcu już dawno pragnął utrzeć nosa Snape’owi, który pokonywał go w eliksirach i uniemożliwiał Lestrange’owi zostanie ulubieńcem Slughorna”.
„Gdzieś w oddali słychać było stukot kopyt” – „gdzieś w oddali było słychać tętent kopyt”
„Niektórzy przerywali walkę, by spojrzeć na dziwactwo, ale nie na długo.” – Sens tego zdania pozostawia wiele do życzenia. Opisujesz w poprzednim zdaniu walkę dwóch zaklęć, a potem stwierdzasz, że to dziwactwo… Może dziwne zjawisko?
„Krew delikatnie spowijała ziemię, choć ów czerwień było widać coraz mniej z powodu kropel padającego deszczu.” Krwi chyba nie mieli aż tyle, żeby już nie wsiąkała w ziemię? I znowu nieumiejętne zastosowanie zaimka „ów/owy”. Powinno być „ową czerwień było widać coraz słabiej”.
„Z rany wystawała gałąź.” – brzmi to, co najmniej tak, jakby dziewczynie wyrosła gałąź. A chodziło o to, że ona się tam wbiła. „W nogę wbitą miała gałąź”.
„Ostatnią walczącą parą zostali Lucjusz i Regulus, który już opadał z sił...
Zobaczył, jak Lucjusz pada bezwładnie na ziemię z powodu jego zaklęcia. Drżał, było mu zimno. "Nie przyszła."
Jakie to irracjonalne myśleć o nowopoznanej osobie, leżąc półprzytomnie na ziemi i z trudem oddychając.” – Lucjusz padł bezwładnie na ziemię, ale to teraz Regulus leży i jest półprzytomny?
„Na jego twarzy jak zwykle pałętał się delikatny uśmieszek.” – „Na jego twarzy, jak zwykle błąkał się delikatny uśmieszek.”
„W końcu, ona nie przejmowała się opinią publiczną czy plotkami i chociaż słyszała o "wyczynie" Natalie, to się tym nie przejęła.” – „Nie przejmowała się opinią publiczną czy plotkami i chociaż słyszała o „wyczynie” Natalie, to zwyczajnie była obojętna.”
„A gdy ona zaczynała chichotać, to dobry humor udzielał sie wszytskim. Nie dziwmy się więc, że po chwili obie pokładały” – po pierwsze „wszystkim”, podobnych literówek jest sporo. Po drugie, wychodzi na to, że były dwoma i wszystkimi na raz.
„Ów książka” – „Owa”! Na miłość boską, ludki moje drogie, jeśli macie problem z odmianą „ów/owy/owa” nie stosujcie tej formy i używajcie normalnego i prostego „ten/ta/to”.
„Od bitwy z Grindewaldem” – Grindelwaldem.
„Cicho tupocząc” – „cicho tupiąc”
„oczyszczania świata z plugawin” – „plugastwa” lub „plugawców”.
„patrząc na niego z mieszaninką zdziwienia” – „mieszaniną”.
„cierpiący i z kolorem skóry tak bladym” – „ze skórą tak bladą”.
„FanClubu Syriusza” – „fanklubu Syriusza”
„Jeden zajęty był przez Petera, który drzemał sobie wciśnięty w oparcie mebla.” – „mebel” jest niepotrzebny. „Jeden zajęty był przez Petera, który drzemał sobie wciśnięty (a może wtulony?) w oparcie.”
„przywitała go, zarazem usadawiając się obok.” – „przywitała go, sadowiąc się obok”.
„Kolor ścian zamku to delikatny błękit, a jego dach był granatowy.” – „Błękit ścian zamku, komponował się doskonale z granatem dachu.”
„Na pierwszy rzut oka rzucała się niesamowita ilość okien - wyglądały, jakby ktoś te małe białe okienka powpychał wszędzie, gdzie się dało. W większości, wszystkie były pozamykane, ale na Wieży Ignatii Wildsmith siedziała dziewczyna.” – „Od razu rzucała się w oczy niesamowita ilość okien – wyglądały, jakby ktoś powpychał je wszędzie, gdzie się dało. Wszystkie były pozamykane, tylko w oknie Wieży Ignatii Wildsmith siedziała dziewczyna”
„A tym czasem, zapraszam” – „tymczasem” piszemy łącznie.
„Albus Dumbledore czuł się wyjątkowo nieswojo w ostatnim czasie. Czasem zadziwiał się sam sobą, a czasem to on zadziwiał innych.” – „Ostatnimi czasy Albus Dumbledore czuł się wyjątkowo nieswojo. Czasem sam się sobie dziwił, czasem zadziwiał innych”.
„Nagle najmłodsza Blackówna pomyślała” – dwa zdania wcześniej jest „pomyślała”. Zatem w tym zdaniu „pomyślała” zmieniłabym na „stwierdziła”.
„Opowiedz mi pojedynek, Narcyzo.” – „opowiedz mi o pojedynku Narcyzo.”
„że nie możesz pozwalać sobie na zawiść” – „że nie możesz pozwalać sobie na nienawiść”.
„Prezentowała się naprawdę dobrze w tym oświetleniu i nastroju; czuła się dobrze” – powtórzenie! „Czuła się świetnie”
„śmieli się,” – śmiali się.
„Dlaczego jest się dla kogoś prawda o sobie, bez której nie można istnieć, która jest dla ciebie tym, czym dla ciała jest powietrze - źródłem życia? Jak to możliwe?
Czy będąc czyjąś prawda, ktoś jest dla ciebie twym kłamstwem?
Czy prawda może istnieć bez fałszu?
I czy fałsz może nie odzywać się do prawdy albo prawda może nie mówić do kłamstw?” – te myśli są tak filozoficzne i głębokie, że do tej pory nie odgadłam ich sensu.
„Byli częścią samych siebie - jedną ze swych najważniejszych części.”- zostawiłabym: „Byli częścią siebie”
„Przed oczami stanęły mu jej dwie różne odsłony” – dwa różne oblicza, a nie odsłony.
„Łza samotni.” – chodzi o łzę „samotności”?
„Od razu zakochał się w samym sobie” – od razu zakochał się w sobie.
„ciężkiego, ołowianego wyrobu o nieokreślonym kształcie.” – brzmi to śmiesznie. A gdyby tak zamienić to na: „ciężkiej, ołowianej kuli, która przytłaczała ich coraz bardziej…”?
Ufff… dużo tego było.
3/10


8) Ortografia i interpunkcja
Notorycznie gubisz ogonki w „ą” i „ę”, zdarzyło ci się sporo literówek, ale pod względem ortografii to są jedyne błędy, jakie znalazłam w Twoim blogu. Jeśli chodzi o interpunkcję naliczyłam kilkanaście miejsc, w których brakuje ci spacji. Dopatrzyłam się łącznie też dwóch brakujących przecinków. A tak to jest w porządku.
7/10


9) Poziom opowiadania
Przyznam szczerze, że opowiadanie trzyma poziom. Początkowe notki są nieco słabsze i więcej w nich błędów, ale w tych nowszych jest coraz lepiej. Widać też, jak zmieniała Ci się koncepcja opowiadania – najpierw miał być to normalny romans z dużą ilością alkoholu i imprez. Potem dodałaś do tego wątek przygodowo-obyczajowy i wyszło ci coś dużo lepszego.
6/10.


10) Wrażenia końcowe
Byłoby wszystko bardzo pięknie, gdyby… Gdyby nie to, że miejscami zapominałaś o tym, że wszystko dzieje się w magicznym świecie. Największą wadą wszystkich tego typu opowiadań jest fakt, że wszyscy tam ubierają się w normalne, mugolskie ciuchy. Gryzie mnie to wiecznie i niestety odejmuję za to sporo punktów. No i pojawiają się też tradycyjnie pewne odstępstwa od kanonu – zwłaszcza takie, jak osobne dormitoria i chłopcy w dormitoriach dziewcząt.
5/10


11) Punkty bonusowe
Otrzymasz za:
- Lupina wyczarowującego muzykę
- kreatywne obelgi, jakimi Lily określała Jamesa
- kreację postaci Dumbledore’a
- to zdanie: „Pettigrew uwielbiał śniadania, bo mógł zjadać, co chciał w dużych ilościach.” – płakałam ze śmiechu, jak to czytałam.
- dojrzewanie postaci Jamesa.
5/10


63/110 – Zadowalający.
MortycjaM - ta, która narzeka i krytykuje
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Oceniam www.whoever-you-are.blog.onet.pl

wtorek, 26.lipca.2011, 01:20


1. PIERWSZE WRAŻENIE - 3/10

Dotarcie do opowiadania będzie trudne, ale wszystko jest w miarę logicznie wytłumaczone, więc inteligenty osobnik powinien sobie poradzić (zaraz zobaczymy czy ja się o takowych zaliczam), ponadto nic nie "mryga", nie wali po oczach, nie chcę stąd od razu uciec, to duży plus. Przechodzimy dalej.

2. SZABLON - 9/10

Chyba powinnam ocenić obydwa szablony... Jednak za pierwszy dostałaś już u mnie punkty za "pierwsze wrażenie", teraz oceniam tylko ten drugi.
Muszę przyznać, że całkiem sympatyczny. Kolory idealnie dobrane, spokojne, ładna czcionka. Wszystko to sprawia, że chce się czytać dalej. Jeden punkt odejmuję, bo muszę... Nic nie mówi mi o tym, że znajdę tutaj poszukiwane przeze mnie opowiadanie o Syriuszu. Chyba, że podciągnęłabym pod to tego sympatycznego kota. Jeśli Syriusz będzie miał... kota, dostaniesz punkty bonusowe.

3. FABUŁA - 7/10

Syriusza nie zamknęli w Azkabanie, opowiada jakiejś znajomej jak to się stało. Później wracamy do teraźniejszości, dzięki temu prawie nie ma niedomówień. Na początku nie wiedziałam o co w opowiadaniu chodzi. Później wszystko się rozjaśniło.
Przez dłuższą część opowiadania trzymasz czytelnika w niepewności, kim jest osoba, z którą Syriusz rozmawia i to mi się strasznie podoba. Są momenty zabawne, są poważne...
Odjęłam punkty za to, że nie wyjaśniłaś dlaczego w domu Blacków nie ma Walburgi (zmarła w 1986 roku), a zaczynasz opowiadanie w 1981. Nie wiem dlaczego Syriusz, mając 21 lat, traktuje Kaitlin, która ma lat 18, jak podlotka. I nie wiem dlaczego Stworek nagle chętnie współpracuje z Syriuszem i dlaczego Syriusz wciąż go nie cierpi, skoro skrzat tak dobrze mu służy.

4. BOHATEROWIE - 8/10

Syriusz Black - główny bohater, jest taki jak powinien być. Ma swoją osobowość, ciągotki do alkoholu... Powiedziałabym, że jest to bardzo barwna postać, która mi się podoba. Nie lubię jeśli ktoś robi z niego... pogromcę damskich serc... U Ciebie co prawda są dwie panienki, ale wyraźnie widać, że Syriusz absolutnie ich nie podrywa, wręcz przeciwnie. BRAWO!

Stworek - dobry skrzat domowy. Odkąd Syriusz zaczyna go traktować w miarę dobrze, służy mu wiernie. Naprawdę dobrze poprowadzone.

Kaitlin - od początku ją polubiłam. Poważna, opiekuńcza... Ryzykantka... Budzi we mnie ciepłe uczucia.

John - powiedziałabym "cool" koleś. Siedzi, obserwuje, czasami nastraszy.

Vivi - specjalnie tak napisałam, bo już samo to zdrobnienie mnie denerwuje. Na początku lubiłam tę osóbkę. Później ją "popsułaś", robiąc z niej niemal plastikową lalę, żeby nie powiedzieć "puszczalską pannicę", która na siłę pakuje się facetowi do łóżka.

5. POMYSŁOWOŚĆ - 10/10

Trochę już FF-ów potterowskich przeczytałam, ale z takim się nie spotkałam. Syriusz uniknął Azkabanu i grzecznie siedzi w swoim rodzinnym domu, czekając na odpowiedni moment. Jego sprzymierzeńcem staje się Stworek. W jego życiu pojawiają się dwie kobiety, które traktuje tylko jak koleżanki, później przyjaciółki. Żadnych romansów. Super!

6. REALIZACJA ZAŁOŻEŃ - 8/10

Tak, zdecydowanie jest to alternatywna wersja życia Syriusza Blacka. Nawet bardzo ciekawa, oceniającej raczej przypadła do gustu. Co do "pamiętnika" bym się kłóciła, bo raczej jest to rozmowa, czasami monolog... opowieść.

7. POPRAWNOŚĆ JĘZYKOWA - 4/10

Bardzo mi przykro, że tak nisko muszę ocenić poprawność (poniżej wynotowałam błędy), ale i tak zawyżyłam to, co wyszło z mojej nieubłaganej matematyki.

rozdział 1.
"Z rozmyślań, biegających wokół moich przodków..." - to zdanie jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe, może lepiej byłoby "Z rozmyślań, krążących wokół moich przodków..."
"siadając na kolanach" - próbowałaś to wykonać?
"jednak wyglądało to bardziej protekcjonalnie niż z szacunkiem" - niby wiem o co chodzi, a jednak brzmi to "po polskiemu"
"- Och, nie. Ja muszę lecieć Syriuszu - powiedział, a ja zamilkłem i ruchem dłoni kazałem skrzatowi zniknąć mi z oczu" - w kontekście całości, wygląda to tak, jakby pierwsze zdanie powiedział Stworek.
"Wokół otaczały mnie zgliszcza domu mojego najlepszego przyjaciela i jego rodziny." - "wokół" bym sobie darowała, sprawia to takie wrażenie, jakby "zgliszcza" się ruszały.
"Pierwszym celem będzie dostanie się do Stworka." - super poprawnie "po polskiemu"
"chroniących majątku Blacków" - "chroniący majątek Blacków", chyba bardziej zrozumiale, co?
"spojrzenie jednoznaczne mówiące" - "jednoznacznie"!

rozdział 2.
"Chciałem, żeby się odwrócił i spojrzał mi w twarz, na której chciałem zobaczyć jakiekolwiek uczucia. " - to zdanie jest totalnie poplątane, jeśli Syriusz chciał zobaczyć na swojej twarzy "jakiekolwiek uczucie" (a tak wynika z kontekstu), to po co mu do tego Peter? Nie wystarczyło wziąć do ręki lusterka?
"Porwałem gazetę w dłonie, kątem oka widząc, jak skrzat wycofuje się prowizorycznie z pomieszczenia, wyczuwając mój podły nastrój." - "prowizorycznie" czy "profilaktycznie", hę?
"dałem upust emocjom poprzez ciche przekleństwa w stronę Ministerstwa i ich wiecznego tuszowania wiadomości" - lepiej brzmiałoby "pod adresem", niż "w stronę"
"Uniosłem brwi w bezradności." - nie wiem co to za dziwny sposób wyrażania bezradności, ale jeśli to ma brzmieć po polsku, musiałoby być: "bezradnie uniosłem brwi"

rozdział 3.
"Bo taki pierwotnie miałem plan: porwać swojego chrześniaka z rąk swych okrutnych, psychopatycznych krewnych." - wydaje mi się, że zamiast "swych", powinno być "jego".
"We wtorek ostatnio popularna Kaitlin O'Connell napisała obszerny tekst dotyczący Azkabanu i jego niezawodności, do tego dołączając listę groźnie wyglądających nazwisk osób, które w ciągu kilku dni zajęły kolejne cele w owym więzieniu." - trochę bałaganu się zrobiło... Może tak: "We wtorek, popularna ostatnio[...]". "Niezawodności" w czym? W jaki sposób nazwiska mogą "groźnie wyglądać"?
"Pół godziny później zawsze odwiedza ją szef wydawnictwa Proroka i razem omawiają kolejne artykuły przez przynajmniej godzinę." - A może: "odwiedza ją redaktor naczelny"

rozdział 4.
"Niektórzy nawet podejrzewają pani prawdopodobne kontakty ze zwolennikami Sama-Pani-Wie-Kogo." - napisane po polskiemu. Można spróbować tak: "niektórzy podejrzewają, że utrzymuje pani kontakty".
"Jej wzrok powędrował gdzieś nad moją głową, a uśmiech zamarł na jej ustach." - "gdzieś nad moją głowę".
"W przeciągu sekund ponownie staliśmy przy drzwiach frontowych. " - po polskiemu.
"  - Kto udzielił pani informacji o Syriuszu Blacku? - spytałem na wydechu i mógłbym przysiąc, że dziewczyna trudem powstrzymała się od przewrócenia oczami." - "z trudem".
"Od razu odniosłem wrażenie, że wcale nie przyszedł tu z chęcią, a raczej z obowiązku." - "z chęci".
"No i w sumie to było." - "No i w sumie, było."
"Za drzwiami nie znalazłem ciebie, a Johna. Stał, opierając się plecami o ścianę, z ramionami skrzyżowanymi na piersi." - nawet nie wiem, pod jaki błąd to podciągnąć.

rozdział 5.
"Letnie wakacje prawie doszły do połowy, a ja widziałem go do tej pory tylko dwa razy, gdy wybierał się z ciotką i kuzynem na zakupy. " - to "doszły do połowy" mi nie pasuje.
"- Jak mnie zabijesz to nawet nie osierocisz żadnych dzieci! Więc co to za bezsensowny mord?" - "nie osierocę" brzmiałoby bardziej zrozumiale.
"Niby nie, ale gdyby chciała, to wyśpiewałbyś jej wszystko. A raczej pewnie byś jej to wykrzyczał, bo założę się, że aby sprawić żebyś zaczął mówić musiałaby cię doprowadzić do furii - powiedziałaś, pewna swego." - za bardzo pokręcone.
"- Zamieniam się w słuch - powiedziała i dla potwierdzenia swych słów, pochyliła się w moją stronę, oczekując tego, co miałem do powiedzenia." - "Oczekując na to".
"Wszystko dokładnie omówiliśmy, wszystko sobie wyjaśniliśmy i postanowiliśmy wybaczyć sobie nawzajem: ja wybaczyłem jej za zamknięcie mnie w schowku, a ona wybaczyła mi za grożenie jej śmiercią." - wywaliłabyś te "za".
"Zaczęło się pakowanie, które wymagało więcej skupienia, niż bym tego podejrzewał." - "niżbym to podejrzewał".
"Jasne, bo przecież moje bezpieczeństwo bardzo cię przejmuje." - albo "bardzo cię interesuje", albo "moim bezpieczeństwem bardzo się przejmujesz".
"Razem zeszliśmy na dół i do kuchni; przepuściłem cię w drzwiach i zdążyłem jeszcze uchwycić lekki uśmieszek, błąkający się po twojej twarzy" - "Razem zeszliśmy do kuchni".
"  Kaptur nieudolnie starał się zasłonić mi twarz, ale w miejscach takich, jak to, nikt nie spoglądał ci prosto w oczy, bo mogło to być ostatnim, co się robiło w życiu. " - nie lubię niepotrzebnych antropomorfizacji, więc może lepiej "Kapturem nieudolnie starałem się zasłonić twarz".
"To były ostatnie słowa, jakie padły z ust kobiety w stronę postawnego mężczyzny, który, ku memu zdziwieniu skulił się pod jej słowami." - Jak można się "skupić pod czyimiś słowami"?

rozdział 6.
"- A potem ożywię i zabiję jeszcze raz - dodałem, czekając na jakąś satysfakcjonującą mnie reakcję." - "A potem wskrzeszę" lepiej by brzmiało.
"Musiała więc poczekać na moje pełne zaangażowanie do czasu, aż byłem pełny" - Może jednak: "aż byłem najedzony".
"Marudziła przez chwilę, przeklinając Bogu winną filiżankę kawy, nadal zbyt speszona by na mnie spojrzeć." - "Bogu dycha winną, filiżankę kawy", jeśli już.
"Kaitlin przypominała mi, że tak będzie najlepiej. Zajęła się szukaniem dowodów na temat mojej niewinności lub czegokolwiek, co mogłoby mi pomóc, a ja wyjechałem." - "dowodów świadczących o mojej niewinności".
"- Jest jeszcze gorzej... - powiedziałem z niedowierzaniem, bo czy przy mojej sytuacji było to nawet możliwe?" - I po co to "nawet"?
"Obie kobiety nigdy się nie spotkały, a i tak za każdym razem, gdy rozmowa przy jednej z nich schodziła na tą drugą obie stawały się bardziej marudne i skłonne do małych agresji." - nie "tą", a "tę". I po "drugą" przecinek - nie będę przecież za jedno zdanie w dwóch "kryteriach" odejmować punktów.
"- Wcale ją nie obchodzisz - powiedziała urażonym głosem." - "Nic ją nie obchodzisz".
"Pewnie pracuje dla Ministerstwa, albo kogoś jeszcze gorszego - powiedziała i szybko musnęła ustami krawędź mojej brody." - "Krawędź brody"?! KRAWĘDŹ?!

rozdział 7.
"Od dawna starał się temu zapobiec i tylko ja zdawałem sobie sprawę z prawdziwego powodu, dla jego troski." - "powodu jego troski".
"Ścisnęła krótko jego ramię, po czym minęła go i ukucnęła przy naczyniach i tacy leżących przy drzwiach. " - "Przykucnęła".
"Coś we mnie poderwało się radośnie widząc czarną czuprynę rozczochranych włosów i okulary." - "Poderwało"?! "Widząc"?!
"Lub nad czym się martwił? " - "Czym się martwił?".
"Patrzyłem tak, jak się oddala i po raz pierwszy zacząłem się zastanawiać, czy dobrze zrobiłem zostawiając go w opiece wśród mugoli" - Może "pod opieką mugoli"?
"Nowa fala emocji i łez mnie wypełniła, gdy moje myśli podążyły w kierunku tych dni, gdy z Jamesem śledziliśmy Lily w Hogwarcie..." - "Wypełniła"?!
"Pospieszne głosy w środku powiedziały mi, że Marge strzaskała kieliszek, który trzymała w dłoni. " - "Pospieszne"?!


Wiesz, że czasami stosujesz w swoim opowiadaniu staropolskie formy gramatyczne? Mieszasz też donośny styl z potocznym, np. Syriusz pisze "mym", a po chwili na Harry'ego mówi "młody".
I drugie "a wiesz", że o swojej słuchaczce mówisz czasami w rodzaju męskim?


8. ORTOGRAFIA I INTERPUNKCJA - 5/10

Znowu zadecydowała nieubłagana matematyka. Szkoda, bo błędów ortograficznych wyłapałam mało lub wcale (wszystko jest rozpisane niżej). Interpunkcja za to sprawia Ci mały problem, zwłaszcza cudzysłowie i przecinki.

rozdział 1.
"Opadłem na kolana tuż przed zniszczonymi schodami prowadzącymi do pokoi na piętrze." - po "schodami" brakuje przecinka.

rozdział 2.
"Śmierciożerczej" - jako przymiotnik, w środku zdania, raczej powinno być z małej litery.
"spytałem teraz już z wyraźną wściekłością w oczach" - po "spytałem" dałabym przecinek.
"dopiero gdy twoje skinięcie głową upewniło mnie" - przed "gdy" zwykle daje się przecinek.
"wiedziałby gdybym przejawiał jakieś śmierciożercze cechy, no nie?" - zdaje się, że przed "gdybym" też przecinek byłby wskazany.
"Dawlish kręcił głową, informując Proroka o tym, czego był świadkiem." - "Proroka" - powinien być cudzysłów.
"Skojarzyłem fakty i w końcu moją uwagę przykuł znak zapytania. Koniec paniki? Spojrzałem na " - cudzysłów przy "Koniec paniki?"
"Odpowiedzi na te pytania, oraz wypowiedzi czytelników poznacie już wkrótce; czytajcie piątkowe wydanie Proroka Codziennego!" - cudzysłów przy "Proroka Codziennego".

rozdział 3.
"Miałem ochotę również zwrócić się do ciebie po nazwisku, ale pewnie wyszłoby to idiotycznie biorąc pod uwagę to, jak długie je masz. " - przynajmniej po "idiotycznie" brakuje przecinka.
"Od tygodnia nie ruszałem się z domu. Gdyby nie ten artykuł w Proroku pewnie już dawno byłbym na innym kontynencie." - znowu cudzysłów, "Proroku".
"Wspaniałomyślnie otworzyłem jedno oko, tylko po to, by zobaczyć, że pokazuje mi nowe wydanie Proroka. " - niezmiennie będę się czepiała "Proroka".
"Poza tym, chciałam zapytać o tę dziennikarkę z Proroka Codziennego..." - cudzysłów.
"Kolejne artykuły w Proroku Codziennym były coraz ciekawsze i coraz mniej prawdopodobne." - "Proroku Codziennym".
"We wtorek ostatnio popularna Kaitlin O'Connell napisała obszerny tekst dotyczący Azkabanu i jego niezawodności, do tego dołączając listę groźnie wyglądających nazwisk osób, które w ciągu kilku dni zajęły kolejne cele w owym więzieniu." - brak przecinka po "we wtorek".
"Pół godziny później zawsze odwiedza ją szef wydawnictwa Proroka i razem omawiają kolejne artykuły przez przynajmniej godzinę." - "Proroka".

rozdział 4.
"- Prowadzę rubrykę z wywiadami i byłbym zaszczycony gdyby pani zechciała udzielić mi jednego - dodałem, obserwując jej reakcję" - przed "gdyby" przecinek.
"Nasze pismo bardzo chciałoby to podkreślić, poprzez pokazanie naszym czytelnikom Kaitlin O'Connell spoza kartek Proroka Codziennego " - "Proroka Codziennego".
"spytałem przybierając profesjonalny wyraz twarzy" - po "spytałem" , brakuje przecinka.
"  - ...a niektóre informacje otrzymywałam od samego Bartymiusza Croucha." - "Bartemiusza".
"- Oj czytałem go - powiedziałem niecierpliwie." - po "oj", przecinek.
"- I co było potem? - spytałaś pozornie spokojna, jednak nadal gotowa do ponownego wybuchnięcia śmiechem. " - długo się zastanawiałam, ale jednak po "spytałaś" , dałabym przecinek.
"Swoją drogą... ciekawy jestem reakcji dziewczyny gdy otworzy szafę i zobaczy w niej obiekt swojego artykułu, który powinien przecież tkwić w Azkabanie..." - przecinek przed "gdy".
"- Oczekuję skończonej pracy na moim biurku jutro z samego rana - powiedział mężczyzna tym swoim głosem pozbawionym ciepłych emocji i... trzaśnięcie drzwiami poświadczyło o jego zniknięciu." - tutaj po "powiedział mężczyzna" jednak dałabym przecinek.
"Byłem świadom tego, że cała ta średniowieczna posiadłość aż kipiała od zbędnych ozdób." - przecinek przed "aż".

rozdział 5.
"No który?! " - przecinek po "no".
"A Prorok Codzienny (wliczając w to Kaitlin) rozpisywał się na temat Chłopca, Który Przeżył i powstrzymał pewnego czarnoksiężnika od kradzieży Kamienia." - "Prorok Codzienny".
"- No przyszedł ze mną, a Stworuś powiedział, że właśnie robi kolację, więc zaproponowałam, że zostaniemy i zjemy z tobą, no to John mu pomaga w przygotowaniach." - po pierwszym "no", przecinek.
"Poza tym byłaś zwyczajnie za blisko." - przecinek po "poza tym".
"Nie spieszyło mi się do domu, mając świadomość, że jutro mnie już tu nie będzie wolałem nacieszyć się ostatnimi momentami w mieście, w którym przyszło mi się wychować." - przecinek przed "wolałem".
"Wiem o tym - powiedział łagodnie, ale jego towarzyszka odwróciła się napięcie i ruszyła przed siebie, a konkretniej - w moim kierunku." - "na pięcie", a nie "napięcie".

rozdział 6.
"No nikt już nie ma przede mną respektu!" - przecinek przed "no", jeżeli uważasz je za konieczne.
"- Skończyły im się argumenty. Rozmawiałam wczoraj z szefem Proroka Codziennego, który, jak wiesz, miał układ z Crouchem. " - "Proroka Codziennego" (i jak już wcześniej sugerowałam, redaktorem naczelnym, ale już nie będę tego wytykać w punkcie "poprawność językowa".
"Straciła przez to pracę; z początkującej, ale szanowanej dziennikarki, stała się pośmiewiskiem i tylko brukowce, jak Żongler, godziły się publikować jej odkrycia w mojej sprawie. " - "Żongler".
"Nie pokazała się wcale i przyszło mi czytać Proroka Codziennego jedynie w towarzystwie skrzata." - "Proroka Codzinnego".
"Przywykłem i p o l u b i ł e m jej tendencję do wpadania w - tę wciąż dziwnie dziecięcą - złość. " - Interpunkcja leży i kwiczy.

rozdział 7.
"Vivi wyraziła swoje głębokie oburzenie, gdy kilka dni temu zobaczyła moją fotografię w Proroku." - "Proroku".
"Jakiś dowcipniś z redakcji Proroka zdecydował, że przerobienie mojego starego zdjęcia będzie świetnym pomysłem." - "Proroka".
"Obserwowałem budynek, oraz mieszkańców przez cały dzień i z łatwością dostrzegłem, że państwo Dursleyowie mają gościa: pewną potężną kobietę o bardzo głośnym sposobie bycia." - Przed "oraz" nie powinno być przecinka.
"Gdyby fizyczność psów na to pozwoliła szczerzyłbym się teraz na myśl, która okupowała moją głowę: co ta "szczęśliwa" rodzinka zrobi, gdy do ich frontowych drzwi zapuka poszukiwany, seryjny morderca?" - przecinek po "pozwoliła" i na pewno nie "okupowała".


9. POZIOM OPOWIADANIA - 9/10

Trzymasz równy poziom w całym opowiadaniu. Nie ma gorszych notek. Wygląda na to, że masz wszystko bardzo dokładnie przemyślane, nic nie jest przypadkowe.

10. WRAŻENIA KOŃCOWE - 8/10

Potrafisz rozbawić. Całkiem dobrze znasz świat magii. Znasz swoich bohaterów. Wszystko to sprawia, że bardzo przyjemnie opowiadanie się czyta. Tylko czasami przeszkadzają mi błędy językowe, co sprawiało, że musiałam kilka razy czytać jakieś zdanie, żeby zrozumieć jego sens.

11. BONUSY - 3/0

Dwa punkty za wyjątkowe poczucie humoru. Jeden punkt za to, że nie męczyłam się, sprawdzając opowiadanie.

rozdział 1.
"Łapo! Rusz swój arystokratyczny tyłek do jadalni, z łaski swojej!"
"Rubeus, widząc mnie z chłopczykiem, wydał z siebie okrzyk radości i pewnie rzuciłby się na nas, gdyby nie przejaw chwilowego rozsądku."

rozdział 2.
"A więc wiedział... Ten mały, brudny... Dobra, spokojnie. Muszę pamiętać o tym, że zamierzam pomścić moich przyjaciół."
"Zajęło mi trochę czasu wyperswadowanie mojemu skrzatowi wyprawy ze mną. Upierał się, że również chce zabić Petera. Cierpliwie wytłumaczyłem mu, że zabija się tylko raz, a na wskrzeszanie jego ciała nie mieliśmy czasu. Nie miałem zamiaru bawić się w nekromantę, gdy całe Ministerstwo siedziało mi na ogonie."
"Miałem wielką ochotę coś lub kogoś zwyczajnie rozszarpać. Ale tak porządnie - na strzępy. O, Stworek wrócił."

rozdział 3.
"Skrzat skinął niechętnie głową i... jedyne, co powiedział to dokładny adres. Razem z kodem pocztowym."
"Postanowiłem obślinić jej dżinsy."

rozdział 5.
"zauważyłem twoją dłoń na mojej piersi. Kiedy ją tam położyłaś? Nie mam pojęcia..."

rozdział 6.
"To samo działo się z resztą towarzystwa, w którym przebywałem, nie licząc Petera, który podziwiał każdego, kto był od niego wyższy o dziesięć centymetrów."

rozdział 7.
"Właściciel wspominanego trawnika próbował pozbyć się natrętnego czarnego psa, jednak ten postanowił zignorować go całkowicie i nawet obsikać mu rabatki kwiatów."
"Odkaszlnąłem i spojrzałem na kobietę wzrokiem, który mógłby świadczyć o pewności siebie, a także autorytecie (ten u skrzatów domowych też się liczy, nie?)."


RAZEM: 74 pkt.
OCENA: Zadowalający
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Ocena: http://nikki-gryff.blog.onet.pl/

środa, 13.lipca.2011, 13:32
I znów zanotowałyśmy długą przerwę w ocenianiu. Ale spięłam się i oto jest:

Pierwsze wrażenie
: wchodzę, rozglądam się i natrafiam właściwie na pewną pustkę. Wiem, lepszy niedosyt, niż przesyt, ale Twój blog jest tak przejmująco surowy. Tylko banner, pod nim notka, a jeszcze niżej rozwijany pasek ze starszymi wpisami i statystyki. Rzuciło mi się też w oczy, że opowiadanie zaczyna się od drugiego rozdziału, nie wiem, czy pierwszy Ci zniknął, ale trudno czyta się coś od środka… 6/10
Szablon: Wiem, że blogi na Onet.pl nie dają zbytnich możliwości do popisu, jeśli chodzi o szablon, ale można by było go zrobić lepiej. Banner nie przypadł mi do gustu – nie jest dla mnie jasne to, co ma symbolizować. Czcionka jest mała, ale w miarę wyraźna, nie męczy oka. 6/10
Fabuła
: Opowiadanie zaczyna się… od środka. Znaczy od drugiego rozdziału – pierwszy gdzieś zniknął. Już w trzecim rozdziale wprowadzasz do akcji mnóstwo niemagicznych elementów, zapominając o pewnych kanonicznych ustaleniach: urządzenia mugolskie nie działają na terenie Hogwartu. Przeważają w Twoim opowiadaniu elementy romansowe, co mnie nie dziwi, choć nieco zniechęca. Właściwie wszystko kręci się dookoła dwóch tematów: rozterki uczuciowe głównej bohaterki i imprezy Gryfonów. Wciąż nie mogę rozgryźć relacji łączących Nikki z Lucasem. Niby są rodzeństwem, później już nie są i zachowują się jak para zakochanych, ale następnie znów są prawie rodziną, po czym dają się ponieść chwili i zachodzi między nimi coś więcej… Ostatecznie robi się to takie dziwne i nielogiczne, że aż boli i odechciewa się czytać. 3/10
Bohaterowie
:
Nikki
zwana Gryffindor – dziewczę, które pozostaje w dziwnych stosunkach z bratem-nie-bratem Lucasem, cały czas przeżywa rozterki miłosne.
Lucas
zwany Strangerem – jedno w nim jest pewne: jest niezwykle zazdrosny o Nikki. I to tyle co można powiedzieć o jego charakterze.
Lucjusz Malfoy
– kawał drania, chce uwieść główną bohaterkę, a pałętającą się przy jego boku Narcyzę traktuje jak dmuchaną lalkę z Sex Shopu. Absolutnie czarny charakter – manipuluje kobietami, uwodzi je, odrzuca i przebiera w nich.
Gryffoni (Syriusz, James, Katie, Madison, Lily)
– banda nastolatków, wciąż pod działaniem burzących się hormonów.
Z wyglądu oczywiście wszyscy bohaterowie są odzwierciedleniem ideałów – wysocy, piękni, gładcy, panowie umięśnieniu, panny szczupłe, krągłe gdzie trzeba, długonogie. Wszyscy jednakowi – bez charakteru.  2/10
Pomysłowość:
Mamy sobie szeroko opisywany wcześniej rocznik 1960. Tradycyjnie już opisywany, nie od początku, ale gdzieś około 6-7 roku. Co jest jeszcze schematycznego – stosunki Jamesa i Lily (ona go nie chce, a on cały czas wokół niej lata); główna bohaterka przeżywa romanse na prawo i lewo, mając problem z odnalezieniem miłości. Równie przewidywalne było to, że kanon pójdzie w kąt, wszyscy będą ubierali się jak mugole, szkoła magii stanie się tylko tłem dla zwykłego nastoletniego romansu. Złapałaś u mnie jeden plus – nie ma romansu Dorcas z Syriuszem.  3/10
Realizacja założeń przedstawionych w Zgłoszeniu:
0/10.
Poprawność językowa:
Pojawiają się w twoim opowiadaniu ciekawe kwiatki. Uwaga, będę cytować:
„…wstając i jak na dżentelmena wypada…” – wydaje mi się, że w połowie tego zdania, stwierdziłaś, że napiszesz je inaczej i połączyłaś pierwotną koncepcję z pomysłem, który Ci wpadł do głowy w trakcie. Jednak zdanie powinno brzmieć: „wstając i jak na dżentelmena przystało” albo „wstając i jak dżentelmenowi wypada”.
„…całując dziewczyną…” – oczywiście powinno być „dziewczynę”
„Nikki oglądała się na wszystkie strony usiłując odnaleźć źródło wołającego ją głosu” – dziwacznie to brzmi. Zaproponowałabym coś takiego: „Nikki oglądała się na wszystkie strony, usiłując odnaleźć wołające ją osoby” lub „Nikki oglądała się na wszystkie strony, usiłując odnaleźć wołające ją osoby”.
„ - To swędziało. Jak dmuchnąłeś mi w kark, swędziało” – zawsze mi się wydawało, że od dmuchania w kark może łaskotać, a nie swędzieć.
„Syriusz zajął się wpatrywaniem w Madison, która udawała, że tego nie widzi z wypiekami na policzkach” – kto miał te wypieki na policzkach? Syriusz, Madison, czy może ktoś inny? Zdanie brzmi absurdalnie. „Syriusz zajął się wpatrywaniem w Madison, która udawała, że tego nie widzi, ale zdradziły ją wypieki na policzkach” albo „Syriusz, z wypiekami na policzkach, wpatrywał się w Madison, która udawała, że tego nie widzi”.
„Siedzieli teraz w Wielkiej Sali, konsumując lubieżnie lunch” – moja droga Autorko! Słownik języka polskiego dla słowa „lubieżny” i jego pochodnych sugeruje takie znaczenie: „rozpustny, sprośny, będący przejawem takich uczuć”. Nijak nie widzę możliwości, aby spożywać śniadanie w sposób rozpustny. „Siedzieli teraz w Wielkiej Sali, konsumując łapczywie/zachłannie lunch”. 4/10
Ortografia i interpunkcja
: nie jest tragicznie, ale pewne rzeczy wypada poprawić. Ortograficznie prezentujesz całkiem niezły poziom, choć dojrzałam, takie rzeczy, jak: „Wierzy Gryffindoru” – w momencie, kiedy chodzi o „Wieżę Gryffindoru”; „ździwioną” zamiast „zdziwioną”. Wkradło Ci się sporo literówek (typu „panięta” zamiast „pamięta”). Z interpunkcją jest gorzej, przecinki pojawiają się w miejscach, w których nie powinno ich być, a znikają z miejsc, gdzie powinny stać. /gwoli wyjaśnienia: unikam przy tej notce cytowania – dlatego, że niestety nie mogę skopiować tekstu z bloga, a przepisując mogłabym coś poplątać/ 5/10
Poziom opowiadania
: nie mogę powiedzieć, aby było to opowiadanie najwyższych lotów. Wkradło ci się sporo niekonsekwencji – no takich jak chociażby niewiadoma sprawa pokrewieństwa Nikki i Lucasa, którzy w końcu lądują w łóżku. Jeśli chodzi o inne rzeczy: błędy rzeczowe (bibliotekarka Irma Pince, która staje się pielęgniarką, i zastępuje Poppy Pomfrey), totalne zmugolenie Hogwartu – wszyscy chodzą ubrani w normalne ciuchy, szaty gdzieś chyba pogubili. Katie Bell (mam nadzieję, że nie jest to ta sama Katie Bell, co w Harry Potterze, a osoba o identycznym imieniu i nazwisku), która nie może ukończyć Hogwartu, bo dostaje się do drużyny quidditcha – i pozwala jej na to sam dyrektor. Fabuła chyba ostatecznie umarła, bo kolejne notki były coraz słabsze. Jak pierwsza (to jest drugi rozdział) była jeszcze w miarę, tak dalej jest już tylko równia pochyła. 3/10.
Wrażenia końcowe
: czytając bloga odniosłam wrażenie, że pisze go osoba, która tak naprawdę nie wie, co chce umieścić w fabule. Nie ma wyraźnego celu, tworzy romans w stylu amerykańskim, ale nawet nie jest zdecydowana, na którą osobę postawić. Blog nudnawy i nużący, do tego straszliwie niekanoniczny. 2/10.
Punkty bonusowe:
trafiła się jedna rzecz, która mnie rozbawiła:
„[Nikki do Grubej Damy w podziękowaniu za zrobienie dla niej wyjątku] - Jest pani wielka.
[Gruba Dama] – Wypraszam sobie.”
Najlepszy fragment tego opowiadania.

4/10.


Ocena końcowa: 38 ptk. - NĘDZNY

MortycjaM - ta, która narzeka i krytykuje
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Ocena Heart-papercut.mylog.pl

niedziela, 19.września.2010, 01:37
Długo nie mogłam się zebrać do oceniania, jednak udało mi się i powracam. Powracam z językiem jeszcze bardziej ciętym i jeszcze bardziej wrednymi uwagami.

No to zaczynamy.

Pierwsze wrażenie: tło całkiem ładne, przykuwa oko, choć nieco utrudnia skupienie się na tekście. Mimo wszystko jest całkiem elegancko i estetycznie. Nieco przeszkadza mi muzyka - zwłaszcza, że wyłączyć jej nie mogę, bo choć zrobię to raz, to przy każdym powrocie na główną stronę bloga, włącza się ponownie.
8/10

Szablon: ładny, przejrzysty. Wszystkie użyteczne działy umieszczone bezpośrednio nad tekstem. Widzę, gdzie mam kliknąć, aby dostać się na stronę autora, a także gdzie znajdę rozdziały. Ale, żeby nie przesłodzić - irytuje mnie ta muzyka, a zwłaszcza fakt, że zanim zacznę czytać nowy rozdział będę musiała uporać się z tym odtwarzaczem.
8/10

Fabuła: i tu sobie ponarzekam. Po pierwsze założenie, że Weasley'owie ukrywaliby przed dzieciakami śmierć wujka Freda, nie chcąc opowiedzieć o jego bohaterstwie, jest dla mnie nie do pojęcia. Drugą rzeczą, jaka mnie irytuje, jest problem z chronologią. Piszesz, że Scorpius był z Rose rok, ale jakoś się tego nie czuje. Za to bardzo podoba mi się podział całej fabuły na trzy zasadnicze części - część, opowiadaną przez Rose, część, będącą opowieścią Scorpiusa i trzecią część, będącą właściwym opowiadaniem.
No i jeszcze jedna moja uwaga: może będę czepliwa, ale jedynie w filmie Beauxbatons jest Akademią Magii tylko i wyłącznie dla dziewcząt. W książce już, w momencie przyjazdu uczniów z Francji, widać, że mamy do czynienia z akademią koedukacyjną:

Z powozu wyskoczył chłopiec w bladoniebieskiej szacie, sięgnął do środka i rozłożył składane złote schodki, po czym cofnął się z szacunkiem.



Do plusów mogę zaliczyć również ładnie zmontowanej intrygi z listami.
7/10

Bohaterowie:
na początek mała uwaga - masz strasznie dużo blondynów w swoim opowiadaniu. Problem z opisywaniem wyglądu - wszyscy są blondynami, wszyscy mają brązowe oczy. Małe urozmaicenie. Staraj się, aby Twoi bohaterowie byli bardziej różnorodni.

Rose - moim zdaniem wyszła Ci taka mieszanina Ginny z Hermioną, romantyczka, naiwna, całkiem sympatyczna.
Scorpius - szczerze mówiąc, spodziewałam się chłodnego, dumnego chłopaka, a on traci głowę dla Weasley'ówny. Po rozstaniu wskakuje do łóżka pierwszej lepszej lasce. Traci zimną krew, zupełnie nie pasuje mi na syna swego ojca. Jestem na NIE, jeśli chodzi o tę postać.
Rosalie - zimna, wredna, arystokratyczna. Budzi antypatię i to jest super.
Alex - facet, który zupełnie mnie nie przekonał do siebie. Od początku, jak tylko się pojawił, czułam, że jest z tym gościem coś nie tak. Nie jest wcale taki czysty, jak mógłby się wydawać.

Reszta bohaterów zbyt słabo zarysowana, bym mogła ich ocenić.
6/10

Pomysłowość: w sumie, blogów z cyklu Rose i Scorpius jest wiele, więc sam pomysł na bloga nie jest nowatorski. Na początek mamy wrogość, potem jest miłość, spięcie, wracamy do stadium wrogości, a potem bohaterowie stwierdzają, że nie mogą bez siebie żyć, więc postanawiają się zejść z powrotem. Schemat stary jak świat.
3/10

Realizacja założeń przedstawionych w Zgłoszeniu: z założenia mówisz o trudnej miłości, o tym, jak ciężko jest zakochanym pochodzącym z antagonistycznych domów w Hogwarcie, przeciwko których miłości jest prawie cały świat - rodzice, przyjaciele... W sumie całkiem ładnie Ci to wychodzi.
10/10

Poprawność językowa: oj tu będę zła i niedobra i poodejmuję trochę punktów.
- Co ty gadasz, Scorpio. Jesteś chory, czy co?- Kenneth podpełzł do blondyna nie podnosząc się z kanapy i położył mi rękę na czole. Zareagowałem w mgnieniu oka i zrzuciłem ją z siebie odsuwając się na bezpieczną odległość. - muszę zarzucić Ci tu daleko idące zaniedbanie. Całą drugą część piszesz z perspektywy Scorpiusa, nagle przeszłaś w tym fragmencie na narrację trzecioosobową, po czym w tym samym fragmencie wróciłaś do pisania w pierwszej osobie. Rażące zaniedbanie!
- Odwal się, poza tym śmierdzisz Whiskey - nie brzmi to najlepiej. Wywaliłabym "poza tym" i byłoby bardzo ładnie.
- To nie tylko dwa tygodnie. To czternaście dni, trzysta trzydzieści sześć godzin, dwa tysiące sto sześćdziesiąt sekund, a …- Zaczęła nerwowo wyliczać. - z ciekawości sięgnęłam po kalkulator i policzyłam. Godziny się zgadzają, ale popełniłaś błąd w wyliczaniu kolejnych jednostek. Bo godzina nie dzieli się bezpośrednio na sekundy. Poza tym w 14 dniach mieści się dwadzieścia tysięcy sto sześćdziesiąt minut, a milion dwieście dziewięć tysięcy sześćset sekund.
- Na zewnątrz było zimno, ale w miejscu mojego dotyku pozostała czerwona rysa. - po raz kolejny użyłaś niezbyt pasującego do kontekstu słowa. Rysa zostaje po paznokciach, nie po normalnym dotyku. Dotyk co najwyżej zostawia "ślad".
- Tak. Listu. To znaczy kawałka papieru, który niegdyś nim był. - o ile dobrze pamiętam jesteśmy w świecie magii. A świat magii używa pergaminu. A pergamin i papier to dwie różne rzeczy...
- Pół godziny układałam włosy, a na podwórku oprócz śniegu są jacyś niewyżyci Troglodyci czyhający na dziewczyny, jak ja. - zjadłaś słowo "takie" - bez niego wypowiedź Rosalie jest bez sensu.
- Błonia wypełniały radosne okrzyki i śmiech uczniów rzucających niezdarnie ulepionymi śnieżkami w siebie nawzajem. - bardzo niezręcznie brzmi to "w siebie nawzajem". skonstruowałabym to zdanie inaczej, unikając tego sformułowania. Może lepiej wyglądałoby tak: "Błonia wypełniały radosne okrzyki i śmiech uczniów rzucających niezdarnie ulepionymi śnieżkami w swoich towarzyszy", ewentualnie można byłoby zakończyć zdanie po "śnieżkami".
- Nigdy nie myślicie ekonomicznie?- Zapytała z przekąsem Lavender, której połowa schowana była właśnie pod łóżkiem, bo próbowała spod niego wyciągnąć lewy but - brzmi to wyjątkowo nieładnie. Zmieniłabym to na "Zapytała z przekąsem Lavender, która spod łóżka próbowała wyciągnąć lewy but". Może krótsze, mniej obrazowe, ale jeśli czytam "połowa", to wybacz, ale widzę pourywane flaki, ciało przecięte w pół i jeszcze inne groteskowe obrazy.
- W klasie Eliksirów było zimno, wręcz dekadencko. - nie wiem, co ma dekadencja wspólnego z zimnem. Może to kolejne młodzieżowe określenie, którego nie rozumiem. Dekadencja oznacza coś, co ma związek ze schyłkiem, rezygnacją, upadkiem czy rozkładem. Wydaje mi się, że chciałaś tu powiedzieć, że było skrajnie zimno, ale sam wyraz skrajnie wydał ci się mało literacki, więc zastąpiłaś go nietrafionym słowem "dekadencko". Zamiast tego użyłabym słowa "ekstremalnie".
- Ostatni stolik jak zawsze zajmowali Scorpius, Kenneth Zabini, Geoffrey Pucey i jego dziewczyna Demelza Bletchley. Tym razem obok blondyna siedziała Rosalie Stewart, a Geoff i Demelza przesiedli się do Astorii Bole i Eleny Warrington. Ostatnie wolne miejsce przy pierwszym stoliku zajął Anthony Flint, a pierwszy oblegali Taylor Nott, Malcolm Urquhart i Wincent Higgs. - pomieszanie z poplątaniem. Najpierw piszesz, że ostatni stolik był zajęty jak zawsze przez czwórkę ślizgonów, potem dwoje z nich siedzi w innym miejscu, a tam gdzie oni zazwyczaj (to słowo powinno zostać użyte w tym miejscu) siadywali, rozłożyła się Rosalie oraz dosiadł się Anthony(bo mniemam, iż miałaś zamiar usadowić go w ostatniej ławce).
- Machnął różdżką a na każdym stole pojawiły się ingrediencje do eliksiru, który musieli przyrządzić. - zamiast ingrediencje możesz napisać po prostu składniki. Brzmi prościej i zdecydowanie lepiej. Nie musisz się silić na wyszukane określenia.
i jeszcze dwie niekonsekwencje i działania nieprzemyślane:
1)Nadgorliwość gorsza od faszyzmu, Weasley. - raczej w świecie magii nie wiedzą czym jest faszyzm.
2)Hugo nalegał, bo chciał zobaczyć grób wujka Freda. Kiedy dojechaliśmy na miejsce, wyleciał z samochodu jak oparzony. Nie zdziwiłabym się, gdyby wpadł w jakąś zaspę i trzeba by było go wyciągać ciągnikiem. - moja droga, to jaka musiałaby być ta zaspa?! Albo jak ciężki musiałby być Hugo, aby używać na nim ciągnika. A tak poza tym, czy w świecie magii są ciągniki?
3/10

Ortografia i interpunkcja: tu nie jest tak tragicznie. Z błędów ortograficznych wychwyciłam tylko w jakiejś wcześniejszej notce "stup", zamiast "stóp".
Natomiast w kilku miejscach interpunkcja wyczynia u Ciebie niezłe cuda.
1)Spojrzałem na niego z politowaniem. Ostatnią osobą, z którą umówiłbym się w całym moim życiu, była Taylor Nott. Jak w ogóle mógł pomyśleć, że ja i Taylor moglibyśmy być razem? Paranoja.- Skoro nie ona, to może ta Krukonka z siódmej klasy? Albo ta z Hufflepuff’u. No wiesz, ta blondyna z dużym…- Urwał w połowie, bo Demelza dała mu porządnego kuksańca w bok. Skulił się tylko i nic więcej nie powiedział. Ja za to musiałem nastawić się na kolejną serię pytań, tym razem od Demelzy, która nie dawała za wygraną. Nigdy. - tu wyraźnie zjadłaś kilka myślników i wypowiedź kilku osób zlewa się w jedną.
2)- Czy to aż tak ważny list, że musiałeś zrobić taki bałagan?- Zapytała równie bezbarwnie, co przedtem Rosalie. - ze źle postawionego przecinka wynika, że to inna dziewczyna niż Rosalie pyta Scorpiusa o ten bałagan.
Więcej grzechów nie pamiętam...
6/10

Poziom opowiadania: przyznam szczerze - nie powala na kolana, ale jest całkiem przyzwoicie. Zwłaszcza, że dopiero teraz zaczyna Ci się akcja właściwa, mam więc nadzieję, że dobrze to rozwiniesz.
7/10

Wrażenia końcowe: czytało się całkiem przyjemnie, było miło sympatycznie. Ale nic więcej. Blog jak setki innych. Nic co by mnie przy nim zatrzymało.
6/10

Punkty dodatkowe: jest parę rzeczy, które mnie rozbawiły do łez:
- przede wszystkim ta sytuacja z Hugiem i ciągnikiem - przezabawne sformułowanie
- kilka zabawnych komentarzy Twoich postaci
- absolutnie genialnie wykreowaną anty-bohaterkę, czyli Rosalie.

3/10

Ocena końcowa: 67 ptk. - ZADOWALAJĄCY
MortycjaM - ta, która narzeka i krytykuje
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Oceniam www.lilenka.mylog.pl

niedziela, 3.stycznia.2010, 13:13
Zgodnie z nowymi zasadami, oceniam tylko dziesięć ostatnich notek. Napiszę tutaj ogólnie jaka ocena i za co, służę jednak swoją osobą, jeśli będziesz chciała omówić błędy jeden po drugim. Chciałam je powytykać w tej ocenie, ale zaraz wszyscy by mnie okrzyknęli "czepiającą się wiedźmą".

1. Pierwsze wrażenie - 5/10

"Zielono mi..." - chciałoby się zaśpiewać.
Tak, zielono i wielki bałagan, nie mam nic przeciwko zieleni, ale bałaganu nie toleruję. Weszłam na blog i nie wiem gdzie mam kliknąć, żeby coś przeczytać, normalnie pewnie bym z niego od razu uciekła.

2. Szablon - 7/10

Nic mi nie "mryga", więc już jest dobrze. Jasny zielony trochę daje po oczach, ale jestem w stanie to przeżyć. Mam małe problemy z odczytaniem czarnego, małego tekstu w najnowszej notce.

3. Fabuła - 8/10

Nie wiem czy nie oceniłam za wysoko, ale jestem jak najbardziej na tak. Podoba mi się większość wydarzeń i historia jest wciągająca, czytając czasami nawet zapominałam, że opowiadanie mam ocenić.

4. Bohaterowie - 6/10

James Potter - jego podejście do Lily jak najbardziej. Poważny człowiek, lepiej dziewczyny unikać i nie kusić losu. W pewnym momencie niestety go trochę popsułaś.
Collin Robbins (właściwie powinno się to pisać tak: Colin Robins, ale to Twoja postać więc co mi tam) - strasznie mi się spodobał na początku, po prostu uwielbiam faceta, który idzie po swoje. I znów w pewnym momencie go popsułaś, robiąc z niego faceta, który boi się wykonać polecenie Voldemorta.
Severus Snape - jestem absolutnie na nie, jeśli chodzi o jego przywództwo w bandzie Ślizgonów. Przykro mi.
Dorcas Meadows - nie ma konkretnego charakteru. Jest jak chorągiewka na wietrze i chyba sama nie wie czego chce.
Lily Evans - czytam i czytam i na prawdę nie wiem jaka jest na prawdę.
Pozostałe postaci "przelatujesz" więc ich tutaj nie wymienię.

5. Pomysłowość - 7/10

Syriusz był z Dorcas - i ocena leci w dół. Bardzo "schematyczne" rozwiązanie.
James nie lata za Lily wołając "umów się ze mną Evans!" - i ocena podnosi się o kilka punktów. Świetne rozwiązanie, zdobyłaś tym moją sympatię.
Lily przyjaźni się z Dorcas - nie mam nic przeciwko, choć jest to dość często stosowany zabieg. Nie wpływa to na moją ocenę.

6. Realizacja założeń - 8/10

Tak, opisujesz bohaterów, których pokochałaś i robisz to coraz lepiej (może czasami trafi Ci się jakiś słabszy tekst). Myślę, że specyficznym humorem opowiadanie rzeczywiście może się wyróżniać na tle innych FF-ów o tej tematyce. Odjęłam Ci po punkcie za to, że historię zaczęłaś opisywać bodajże od czwartego czy piątego roku (tak robi większość osób), a nie od pierwszego, kiedy wszystko się zaczęło oraz za związek Syriusza z Dorcas (nie wiem dlaczego tak się tego czepiam, ale się czepiam, po prostu mi to nie pasuje, przepraszam).

7. Poprawność językowa - 5/10

Przepraszam, ale to jest mój konik i czasami, aż syknęłam jak czytałam piękny opis, a tutaj nagle coś było napisane nie po polsku tylko po "polskiemu". Żeby nie być gołosłowną przytoczę pierwsze lepsze zdanie: "Peter nie pojawił się nawet w ogóle w Wieży Gryffindoru. ", nie prościej byłoby napisać:
a). Peter nie pojawił się w ogóle w Wieży Gryffindoru.
b). Peter nawet nie pojawił się w Wieży Gryffindoru.
Podobnych błędów jest mnóstwo i dziwię się, że dałam aż 5 punktów. Chyba mam jednak słabość do Twojego FF-u.

8. Ortografia i interpunkcja - 6/10

I znów powinnam przeprosić, ale po prostu muszę. Bycie oceniającą nie jest usłane różami. Co rusz brakuje jakiś ogonków przy "ą". Brak polskich znaków po prostu wyprowadza mnie z równowagi. Brakuje przecinków, brakuje wielkich liter, brakuje kropek. Mam nadzieję, że tylko przez Twoją nieuwagę. Możemy kiedyś razem to wszystko poprawić.

9. Poziom opowiadania - 7/10

Daję siedem punktów, choć nie wiem czy tym Cię nie skrzywdziłam. Jest w Twoim opowiadaniu wiele mądrości, którą chyba zdobyłaś z wiekiem (czytałam też pierwsze rozdziały jakie pojawiały się na blogu, ale zgodnie z regulaminem ocenie podlegają najnowsze). Mam też wrażenie, że nie piszesz swojego fan fiction na kolanie, zwykle używasz kulturalnego języka. Niestety, na obniżenie poziomu miały wpływ te błędy językowe, które nie dają mi spokoju.

10. Wrażenie końcowe - 8/10

Wiem, że gdybym ze względu na bałagan panujący na blogu opuściła go nie czytając opowiadania, popełniłabym ogromny błąd. Na prawdę historia wciąga i to się liczy przede wszystkim, reszta to szczegóły, które można łatwo naprawić. Zgłaszam swoje usługi jako "korektor".

11. Punkty bonusowe - 5 pkt.

Punktów bonusowych nie sposób przyznawać obiektywnie, więc teraz będę bardzo stronnicza i niesprawiedliwa. Po punkcie otrzymałaś:
- za to, że czytając, czasami zapominałam, że opowiadanie mam ocenić,
- za wspaniałe opisy, które pozwalały mi na chwilę oderwać się od rzeczywistości,
- za to, że Twoje opowiadanie dojrzewa razem z Tobą,
- za wytrwałość,
- za Jamesa, który nie ugania się za Lily

RAZEM: 72 pkt.
OCENA: Zadowalający
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Morbid - ocena

wtorek, 25.sierpnia.2009, 17:50
1)Pierwsze wrażenie: spodobała mi się kolorystyka Twojego bloga, rzut oka pozwolił mi stwierdzić, że nie będzie to kolejna słodka historyjka o Harrym i jego przyjaciołach.7/10

2)Szablon:prosty, bez zbędnych udziwnień, choć moim zdaniem jest trochę zbyt dużo niewykorzystanej przestrzeni. 8/10

3)Fabuła:akcja z odcinka na odcinek rozwija się, nabiera tempa. Początkowo niezwiązane ze sobą zdarzenia zaczynają łączyć się i tworzyć zgrabną fabułę. Jedenasty rozdział trochę to wszystko zepsuł, nie pasował mi do pozostałych - w stosunku do poprzednich rozdziałów jest zbyt mało dynamiczny, wstawka o Tedzie zupełnie mi nie pasuje, nie wiem kompletnie z czym ją zjeść, być może w kolejnych rozdziałach się to rozwinie i gdzieś w tą ogromną układankę się wpasuje. Jak na razie ten konkretny fragment mi się nie podoba. No i po raz kolejny zawiodłam się na Victorii. Pokazała po raz kolejny słabość. 6/10

4)Bohaterowie: tu trochę się rozpiszę i skrytykuję.
Bohaterka, która jest osią całej akcji, Victoria Sanchez na początku wydawała mi się osobą o bardzo silnym charakterze, zdecydowaną, odporną psychicznie kobietą. Później nieco odeszłaś od koncepcji silnej, wytrwałej Sanchez nadając jej kobiece cechy, takie jak np.: wrażliwość. Trochę mi te typowo kobiece cechy nie pasują do wizerunku, który sobie wyobraziłam: twardej policjantki, kobiety-gliniarza. To moim zdaniem zaważyło na tym, że w moich oczach ta postać traci na wyrazistości.
Dalej mamy Harry'ego Pottera, którego kreujesz na człowieka po przejściach, z dość dużym bagażem doświadczeń. Pełna goryczy postać, człowiek, który nie potrafi poradzić sobie ze swoim życiem to dla mnie nowość w sposobie przedstawienia Pottera. Nie ukrywam, że mi się to podoba.
I na końcu muszę powiedzieć o Draconie Malfoy'u, bo ta postać przewija się przez cały ff, niewidoczna, lub ledwo zauważalna. Gdzieś w tle przemyka mi jego postać, niby zapomniana, a jednak obecna. Uczyniłaś z niego bardzo tajemniczą postać. 6/10, bo Victoria mogłaby być wyrazistszą postacią.

5)Pomysłowość:jestem zaskoczona oryginalnością tego ffa, bo nigdy nie myślałam, że można połączyć klasyczny thriller z realiami Harry'ego Pottera. Dodatkowo nawiązanie do prób, jakim poddawali Inkwizytorzy "czarownice" zasługuje na pochwałę.9/10

6)Założenia ff:przyznam, że nie widziałam osoby, która tak konsekwentnie realizuje założenia. Nie jest to łatwe, zwłaszcza w przypadku takiego celu, jaki postawiłaś sobie Ty.9/10

7)Poprawność językowa:nie natrafiłam na żadne rażące błędy językowe, czy stylistyczne. Trafiło się co najwyżej kilka literówek, czy powtórzeń. 9/10

8)Ortografia i interpunkcja:całkowity brak błędów ortograficznych i poprawna interpunkcja. 10/10

9)Poziom opowiadania:i znów kilka słów krytyki. Na początku poziom jest bardzo wysoki, ale dwie ostatnie notki wyraźnie zaniżają poziom całości. Są słabsze od pozostałych.7/10

10)Wrażenia końcowe:opowiadanie jest trochę przygnębiające, ale brakowało mi takich ffów.8/10

11)Punkty bonusowe:przyznam ci je przede wszystkim za pomysł, atmosferę, jaka panuje w opowiadaniu, dobry styl i za Inkwizytora. 8/10


Łączna suma punktów: 87/110

Ocena: Powyżej oczekiwań

Miło mi przyznać tak wysoką oceną na samym początku naszej działalności. Mam nadzieję, że reszta blogów, będzie mogła zostać przez nas podobnie oceniona


{signature}
MortycjaM - ta, która narzeka i krytykuje
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Nie jesteśmy tutaj po to, żeby Was zniszczyć...

poniedziałek, 24.sierpnia.2009, 22:03
Nie jesteśmy tutaj po to, żeby Was zniszczyć! Wręcz przeciwnie, jesteśmy po to by Wam pomóc.

Nasza "ocenialnia" powstała przede wszystkim po to, aby rozreklamować opowiadania, które dostaną od nas ocenę "wybitną", ale także po to, by pomóc słabszym opowiadaniom stać się tymi "wybitnymi".

Jeżeli Wasi bohaterowie dostaną mało punktów, Mortycja z przyjemnością pomoże Wam ich "naprawić".
Jeśli zaś Wasz styl pisania "leży i kwiczy", albo mieszają Wam się pewne fakty, Orla jest gotowa poświęcić wiele godzin swojego cennego czasu na długie rozmowy z Wami przez gadu-gadu, doradzając i poprawiając.

Jeżeli wytkniemy Wam, że szablon jest nieczytelny, albo nie pasuje do Waszego opowiadania, postaramy się znaleźć Wam odpowiedniego "grafika", który naprawi niektóre Wasze niedociągnięcia.

A teraz kończę wyliczanie tego co możecie od nas uzyskać, bo od słowa "Wasze" powtarzającego się co rusz w tej notce, aż głowa boli.

POWODZENIA!
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Kryteria oceny

poniedziałek, 24.sierpnia.2009, 16:11
Wasze Blogi będziemy oceniać według następujących kryteriów:
1) Pierwsze wrażenie, czyli co nam w oczy się rzuciło po wejściu na wasz blog.
2) Szablon, czyli czy kolory nie są zbyt jaskrawe i czy czcionka nie jest zbyt mała.
3) Fabuła
4) Bohaterowie, czyli kto z kim i dlaczego
5) Pomysłowość, czyli jak bardzo jesteście schematyczni ^^
6) Realizacja założeń przedstawionych w Zgłoszeniu
7) Poprawność językowa
8) Ortografia i interpunkcja, czyli rzal i bul ^^
9) Poziom opowiadania
10) Wrażenia końcowe
11) Punkty bonusowe

Łącznie możecie uzyskać 110 punktów, po 10 za maksymalne wypełnienie kryterium.

Oceny jakie możecie uzyskać:
110-100 - Wybitny
99-80 - Powyżej Oczekiwań
79-55 - Zadowalający
54-35 - Nędzny
34-16 - Okropny
Poniżej 15 - TROLL
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Mój Profil


REGULAMIN


1. Oceniamy tylko Fan Fiction Potterowskie.
2. Oceniamy opowiadania na wszystkich portalach.
3. Sam wybierasz oceniającą.
4. Zgłaszasz się tylko i wyłącznie w "zgłoszeniach".
5. W zgłoszeniu wpisujesz adres bloga,założenia Twojego FF oraz nick oceniającej, którą wybrałeś.
6. Dodajesz nas do linków lub polecanych.
7. Ocenie podlega tylko dziesięć ostatnich notek (choć na inne też zajrzymy).

SPONSORZY







WYBITNY



POWYŻEJ OCZEKIWAŃ


www.morbid.mylog.pl

ZADOWALAJĄCY


www.lilenka.mylog.pl www.heart-papercut.mylog.pl
www.whoever-you-are.blog.onet.pl
www.heaven-of-dream.blog.onet.pl
www.malfoy-estate.blog.pl

NĘDZNY


www.nikki-gryff.blog.onet.pl


KRYTERIA


Wasze Blogi będziemy oceniać według następujących kryteriów:
1) Pierwsze wrażenie, czyli co nam w oczy się rzuciło po wejściu na wasz blog.
2) Szablon, czyli czy kolory nie są zbyt jaskrawe i czy czcionka nie jest zbyt mała.
3) Fabuła
4) Bohaterowie, czyli kto z kim i dlaczego
5) Pomysłowość, czyli jak bardzo jesteście schematyczni ^^
6) Realizacja założeń przedstawionych w Zgłoszeniu
7) Poprawność językowa
8) Ortografia i interpunkcja, czyli rzal i bul ^^
9) Poziom opowiadania
10) Wrażenia końcowe
11) Punkty bonusowe

Łącznie możecie uzyskać 110 punktów, po 10 za maksymalne wypełnienie kryterium.

Oceny jakie możecie uzyskać:
110-100 - Wybitny
99-80 - Powyżej Oczekiwań
79-55 - Zadowalający
54-35 - Nędzny
34-16 - Okropny
Poniżej 15 - TROLL

KOLEJKA

Mortycja
NecroGanJa
Latria-smutku
Myślodsiewnia Severusa
aklerre
Anhedonia

Orla
Haley

Oceń Oceniające
Gracia Dumbledore
Bellatrix Black
Gilderoy Lockhart
Syriusz Black
Aurora Sinistra
Rita Skeeter
Samanta Lestrange
Flavia Labollay
Laura Sylvanus
Orla Black
Anastasia Labollay
Cordelia Malfoy
Monika Dursley



NIECH OCENIĄ CIĘ INNI


Ocenialnia Marks
Ocenialnia Opinions
Ocenialnia Leglimens
Ocenialnia Oceniam
Ocenialnia Krytyka Literacka
Ocenialnia Jimmy Ocenia
Ocenialnia Szczere Oceny Blogów
Ocenialnia Rasowe Oceny
Ocenialnia Seduce
Ocenialnia Potterowskie Oceny FF
Ocenialnie Oceny Opowiadań
Ocenialnia Azkaban Will Eat You
Ocenialnia In My Opinion